Bankierzy jej nienawidzą. Jeszcze miesiąc temu była fryzjerką i ledwo wiązała koniec z końcem. Teraz zarabia 1500 euro dziennie, mieszka w luksusowym penthausie i jeździ nowym Ferrari! Chcesz wiedzieć więcej? Ściągnij naszą aplikację do inwestowania, dzięki której szybko dołączysz do grona milionerów.

Chyba każdy z nas zetknął się z podobną reklamą, zmieniają się tylko kwoty dziennych zarobków, poprzednia profesja inwestorki oraz nazwa aplikacji brokera, niezbędnej do zawierania kontraktów na Forexie. Dzisiaj opowiem pokrótce co to jest ten Forex i dlaczego gra na nim to stąpanie po polu minowym.

Forex czyli Foreign Exchange to międzynarodowy rynek walutowy, należący do grupy rynków pozagiełdowych OTC, czyli Over the Counter. Oznacza to, że Forex nie znajduje się w jednym miejscu, nie ma określonej siedziby, jak choćby Warszawska Giełda Papierów Wartościowych i nie jest regulowany przez żadną instytucję powołaną do kontroli rynków finansowych. Pozwala on na globalną wymianę walut i od lat elektryzuje społeczeństwo. Bo cóż to jest za fantastyczne miejsce, gdzie handlujemy walutami i umiejętnie inwestując tysiąc dolarów możemy zarobić w jednej chwili tych tysięcy kilkanaście.

Ułudzie tej chętnie ulegają niedoświadczeni inwestorzy, którym wydaje się, że potrafią ograć rynek i wielkich graczy, i że są w stanie przewidzieć w jakim kierunku pójdzie cena danej waluty. Problem polega na tym, że najczęściej im się to nie udaje. Smutne statystyki przytaczam w ostatniej części tekstu.

Forex kusi bo to największy rynek na świecie. Średnie dzienne obroty w roku 2016 wyniosły 5,1 biliona dolarów. PKB Polski w tym roku wyniósł pół biliona dolarów. PKB średniego, nieźle rozwijającego się państwa stanowił 10 procent średnich dziennych obrotów na Forexie. A ponieważ wiem, że lubicie takie cyferki wspomnę jeszcze, że wartość obrotów z trzech dni, odpowiada całorocznej wymianie handlowej na świecie. Takie porównania i liczby przemawiają do wyobraźni, dlatego ten rynek dynamicznie się rozwija. Od roku 1998 urósł ponad trzykrotnie pod względem obrotów.

Skala obrotów działa na korzyść grających, bo gdy obraca się bilionami dziennie, nikt nie jest w stanie wpływać na kursy walut na Forexie, rzucając na niego duże środki. Nikt bowiem nie dysponuje kwotami zdolnymi wywołać jakiekolwiek wahania. Te są bowiem wywoływane gdzie indziej i wpływają na nie raczej czynniki makroekonomiczne i geopolityczne.

Oprócz gigantycznych pieniędzy, inwestorów kusi dostępność. Forex działa 24 godziny na dobę przez 5 dni w tygodniu. Wystarczy otworzyć rachunek, koniecznie u licencjonowanego brokera, i możemy zacząć grać non stop i prawie bez ograniczeń. A dlaczego bez ograniczeń? Bo możemy skorzystać z dźwigni finansowej.

Dźwignia to w dużym skrócie gra za nieswoje pieniądze. Zamiast zawierać kontrakt za 100 dolarów, posiłkujemy się dźwignią 100:1, czyli korzystamy z pożyczki udzielonej nam przez brokera. Co to oznacza? Kupujemy walutę za stówkę, bo akurat tyle mamy pieniędzy. Zmiana kursu waluty o 1 proc. sprawi, że zarobimy (lub stracimy) złotówkę. A teraz przykładamy do tego dźwignię 100:1, dzięki której gramy już kwotą 10 000 zł. I teraz zmiana kursu o 1 proc. to nasz zysk (lub strata) to już 100 zł. Czyli grając bez dźwigni zyskaliśmy 1 proc. z zainwestowanych pieniędzy. Z dźwignią jest to już wzrost o 100 proc., czyli podwojenie włożonego kapitału.

Dźwignia działa fantastycznie w sytuacji, gdy trafiamy. Gdy notowania ruszą przeciwko naszej pozycji, zerujemy rachunek w czasie krótszym niż mrugnięcie okiem. Oczywiście dobrzy brokerzy oferują różnego rodzaju zabezpieczenia dla klientów, ale wiemy, że jak się człowiek uprze, to będzie brnął, aż się zgra. Będę miał o tym wkrótce artykuł.

Warto wiedzieć, że obecnie około 90 proc. transakcji na Forexie ma charakter spekulacyjny. Miejmy świadomość tego, że pływamy w jednym basenie już nawet nie z rekinami a megalodonami inwestycyjnymi.

Nie mam zamiaru nikogo zniechęcać, jeżeli chcecie grać, to wolna wola. Proszę tylko pamiętać o dwóch rzeczach – wybierzcie licencjonowanego brokera, bo oszustów nie brakuje. I nie nadużywajcie dźwigni. A najlepiej na początku nie używajcie jej w ogóle, a potem bardzo oszczędnie.

Na zakończenie wrócę do szans, jakie na Forexie ma indywidualny inwestor. Commodity Futures Trading Commision zbadała grających i okazało się, że przeciętny inwestor traci na nim średnio 15 tys. dolarów, po czym zbiera zabawki i idzie gdzie indziej.

Według danych polskich biur maklerskich, ponad 80 proc. inwestorów indywidualnych ponosi stratę a początkujący inwestor traci cały zainwestowany kapitał w okresie krótszym niż pół roku. Wynika to zazwyczaj z przyjęcia nieprawidłowej metody zarządzania pieniędzmi, podejmowania dużego ryzyka finansowego i angażowania zbyt dużej części kapitału inwestycyjnego. No i oczywiście z korzystania z dźwigni finansowej.

W zgodnej opinii doświadczonych inwestorów indywidualnych (doświadczeni to ci, którzy na Forexie zarabiają), to nie jest impreza dla ludzi, którzy coś tam kiedyś o tym rynku usłyszeli i postanowili zaryzykować. Nie jest to też coś, co można robić z doskoku, bo czasami reagować musimy błyskawicznie. Dlatego jeżeli chcemy grać na Forexie z sukcesami, musimy się wiele nauczyć, w tym zachowywać zimną krew, prawdopodobnie kilkukrotnie wyzerujemy konto a przede wszystkim jest to praca na pełny etat. Z tymi myślami pozostawiam.

W kolejnym odcinku będzie o dobrach i pewnej piramidzie. Zapraszam.