Czasami jakiś wyjątkowo niesympatyczny reżim podpada wspólnocie międzynarodowej i trzeba dać mu nauczkę. Zdarza się, że nauczka przybiera brutalną formę wojny, częściej jednak załatwia się to w białych rękawiczkach i karze dany kraj sankcjami gospodarczymi. Czy to w ogóle ma sens? Zdania są podzielone.

Sankcje to kary nałożone na gospodarkę podpadniętego kraju. Czasami są odpowiedzią na łamanie praw człowieka, innymi razy retorsją w konflikcie handlowym, mogą być też narzędziem prowadzenia polityki międzynarodowej.

Sankcje pierwszego rodzaju, czyli wynikające z łamania praw człowieka, dotknęły reżim Saddama Husajna, RPA prowadzące politykę apartheidu, Syrię Assada czy rząd Jaruzelskiego po wprowadzeniu stanu wojennego. Przykładem sankcji w konflikcie handlowym może być aktualna wojna celna USA z Chinami. Z kolei sankcje jako narzędzie prowadzenia polityki zostały zastosowane przez kraje OPEC po wojnie Jom Kippur (embargo na ropę naftową na USA i sojuszników Izraela) czy przez Japonię, po kolejnej próbie jądrowej rządu Indii.

Co ciekawe, przeszukując internet, znalazłem embargo będące wynikiem złego traktowania nie ludzi a zwierząt. Australia nie importuje bydła z Indonezji z powodu brutalnych metod uśmiercania zwierząt, stosowanych przez indonezyjskie rzeźnie.

Sposobów uprzykrzania życia przy pomocy sankcji jest kilka.

– wysokie cła, czyli tak naprawdę wojna celna. Nie możemy mówić o sankcjach w sytuacji prowadzenia normalnej polityki celnej.

– ograniczenia monetarne, obejmujące na przykład zamrożenie kont bankowych. Takie nieprzyjemności regularnie dotykają co bardziej niesympatycznych dyktatorów i watażków.

– embargo, czyli zakaz importu lub eksportu określonych towarów. Jest to ograniczenie handlu, ale też i innych stosunków z określonym państwem, oraz jego bojkot na arenie międzynarodowej. Embargo jest traktowane jako szczególny środek odwetowy, oferujący szeroki wachlarz możliwości.

W ramach embarga można tworzyć limity ilościowe na import/eksport. Można nakładać specjalne opłaty i podatki. Przejmuje się lub aresztuje frachty, zamraża aktywa, ogranicza transfer określonych technologii. Chyba najczęściej słyszymy słowo embargo w zestawieniu „embargo na broń”. Oznacza to, że społeczność międzynarodowa nie sprzedaje broni państwom zaangażowanym w konflikt zbrojny.

Oczywiście embargo ma sens tylko wtedy, gdy nakłada się je na państwo słabe ekonomiczne i robi to albo kraj silniejszy, albo całość lub część wspólnoty międzynarodowej. W przeciwnym przypadku embargo jest zwykłą beczką śmiechu. 

Co do skuteczności sankcji i embarga, zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że działają i pozwalają wymóc na rządach państw nimi dotkniętych pewne ustępstwa polityczne lub humanitarne. Inni uważają, że rząd wyżywi się sam a sankcje uderzają tylko i wyłącznie w obywateli danego kraju, najsilniej w tych najbiedniejszych i najsłabszych. Skłaniam się ku tej drugiej opinii.

W następnym odcinku poruszę kolejne fascynujące kwestie ekonomiczne.