Dziś luksusowe produkty nie kojarzą się raczej z recyklingiem. Wykorzystanie technologii na rzecz ekologii wiązałoby się nie tylko ze zmianą spojrzenia na świat modowych wartości, ale i jej estetyki. Rewolucyjne hasła Stelli McCartney czy Vivienne Vestwood nawołujące do porzucania naturalnych skór i futer jakoś lepiej wyglądają na murach niż w Vogue. A jednak coraz więcej jest oddolnych ruchów i projektów, które stoją w opozycji do wielkich domów mody. Także w Polsce, czego przykładem jest projekt Shoetopia.

“Green is the new black” to nośne hasło mody etycznej, zmierzającej do świadomej i odpowiedzialnej konsumpcji. Rodzaj trendu czy nowej postawy społecznej, który nie tyle zastępuje, co rozwija się równolegle do oficjalnego rynku. Składa się na niego sposób produkcji, sprzedaży, eksploatacji, przechowywania czy transportu odzieży. W każdym z tych elementów kluczowe znaczenie może mieć wykorzystanie nowoczesnych technologii. To właśnie one otwierają nieznane dotąd drogi myślenia o modzie, pozwalają na realizację tego, co jeszcze kilka lat temu było jedynie wizją projektanta.

Zuzanna Gronowicz i Barbara Motylińska, absolwentki wydziału wzornictwa przemysłowego na warszawskim ASP, stworzyły projekt Shoetopia – butów konstruowanych przy użyciu drukarki 3D. Już sama nazwa konceptu zwraca uwagę na wielkie wyzwanie, jakim jest stworzenie obuwia, które byłoby alternatywą dla milionów par rocznie sprowadzanych z Chin.

Shoetopia to projekt, w którym próbujemy zaangażować użytkownika w proces kreacji i produkcji własnych butów. Stoi za tym nasze ukryte marzenie dotyczące tego, jak chciałybyśmy, żeby w przyszłości myślano o projektowaniu, czyli w bardziej odpowiedzialny środowiskowo sposób – mówi Barbara Motylińska.

Początki były jednak trudne, bo jak dodaje: – Nasza ścieżka do realizacji marzeń była bardzo pokrętna. Zaczynałyśmy od wycieczki do praskich rzemieślników, żeby zobaczyć, jak wygląda ręczna produkcja w małej skali. Ostatecznie drogi doprowadziły nas właśnie do druku 3D. Raz, że przy jego pomocy można było użyć biodegradowalne materiały, a dwa, że rozwiązywały problemy transportu i wysyłki. Użycie tej technologii umożliwiłoby nam w przyszłości również całkowite pominięcie stadium produkcji w fabryce.

mat. Shoetopia
mat. Shoetopia

Dzięki specjalnie zaprojektowanej aplikacji mobilnej, potencjalny klient będzie mógł idealnie dobrać je do rozmiaru swojej stopy, wybrać wzór i kolorystykę. Projektantki chciałyby, żeby w docelowej aplikacji można było wpisać swój wzrost i wagę, a to już krok w stronę biomechanicznej personalizacji. – Użytkownik mógłby również wykonać zdjęcia rzutów swojej stopy lub ją zeskanować, tworząc jej trójwymiarowy model. Mogłoby mieć to swoje odzwierciedlenie w specjalnie wyprofilowanej wkładce – dodaje Motylińska.

Sama struktura buta powstaje bez potrzeby użycia kleju, przy wykorzystaniu biodegradowalnych filamentów bezpośrednio nadrukowywanych na wełniane i bawełniane tkaniny. Dzięki temu końcowy projekt w postaci pliku moglibyśmy wysłać do pobliskiej drukarni 3D.

Dzięki specjalnej aplikacji mamy więc szansę zaprojektować swoje wymarzone, idealnie dopasowane buty.
Wierzymy, że dzięki świadomości wszystkich elementów procesu, w którym bierzemy udział, pomiędzy użytkownikiem a produktem buduje się inny, o wiele głębszy związek – mówi Motylińska. W prosty, przystępny sposób dostajemy więc szansę kupowania tylko tego, co naprawdę nam się podoba i co jest potrzebne.

mat. Shoetopia
mat. Shoetopia

To pomysł dający nam realne narzędzia walki z nadprodukcją, a co za tym idzie, ogromną ilością odpadów i zanieczyszczeń, bo w ciągu mijającej właśnie sekundy na wysypisko śmieci trafiła ciężarówka wypchana ubraniami. Buty, które nosimy obecnie, są najczęściej produkowane z tak dużej ilości materiałów, że nie da się ich poddać recyklingowi. Może więc zamiast 10 par kolorowych nike-ów i conversów, które stylowo rozpadają się co sezon, moglibyśmy mieć jedną, ukochaną parę butów z wymiennymi częściami. Pytanie tylko, czy rzeczywiście chcemy?

Projektantki Gronowicz i Motylińska proponują nam nowy sposób myślenia o naszych potrzebach i rolach w świecie mody. Utopijne jest tu nie tyle założenie technologiczne – bo potrzebne narzędzia już mamy – co ideowe.

mat. Shoetopia

Największym wyzwaniem jesteśmy my sami: klienci, których potrzeby nigdy się nie kończą. Wiele jednak zależy też od projektantów. Marki wykorzystujące nowoczesne rozwiązania, twierdzą, że sukces komercyjny odniosą tylko Ci, którzy odpowiadają aktualnym modom. A na naszą etyczność raczej nikt tu nie liczy. Zastępowanie dostępnych materiałów, tworzenie nowych, niezwykłych form czy rozpowszechnianie alternatywnych sposobów produkcji zda egzamin tylko wtedy, gdy będzie nam się podobać i gdy będzie nas na nie stać. Mówiąc krótko: gdy będzie modne i przystępne.