Categories

W SZKOLE NIE MÓWILI Fuck logic, czyli dlaczego kupujemy coś co jest drogie i niepotrzebne

W ubiegłym tygodniu powiedziałem kilka słów o popycie i czynnikach, które wpływają na jego poziom. Okazuje się jednak, że czasami popyt zachowuje się w sposób nieobliczalny, zdający się przeczyć zasadom logiki. Ekonomiści na wszystko znaleźli wytłumaczenie.

Zaczniemy od elastyczności popytu i żeby za bardzo nie mieszać pozostaniemy przy elastyczności cenowej. Wyobraźmy sobie, że odłożyliśmy pieniądze na nową komórkę. Niestety, w dniu premiery producent ogłosił, że w związku z wielkim zainteresowaniem ich nowym sprzętem, robi skok na kasę i podnosi cenę o 42 proc. Są możliwe dwa scenariusze.

Tak drastyczna podwyżka ceny powoduje, że dużo osób rezygnuje z zakupu telefonu i idzie do konkurencji. Wzrost ceny spowodował spadek popytu. O takim zachowaniu mówimy „popyt elastyczny”.  Czyli taki, w którym zmiana ceny powoduje zmianę poziomu popytu.

Może się również zdarzyć tak, że bardzo chcemy mieć nową komórkę. Podobnie jak miliony podobnych nam fanów produktu. Nie zważając na zwiększoną cenę, kupujemy telefon. Pomimo wzrostu ceny, popyt utrzymał się na takim samym poziomie, albo nawet wzrósł. O takim popycie mówimy, że jest nieelastyczny albo sztywny. Zmiana ceny nie wpłynęła na jego poziom.

Gdy znamy już podstawowe zachowania popytu, możemy przyjrzeć się pewnym paradoksom, zdającym się przeczyć logice. Wszystko w nich tłumaczy natura ludzka.

Bardzo lubię paradoks Veblena. Dotyczy dóbr luksusowych i klasy próżniaczej. Czasami bowiem okazuje się, że zwiększenie ceny na dany towar powoduje nie spadek a wzrost popytu na niego. Ale wyłącznie wśród najzamożniejszych grup społecznych. Taka konsumpcja na pokaz, w myśl zasady „stać mnie”. Jedyną przyczyną takiego zachowania jest chęć pokazania swojego statusu społecznego. Jak się nietrudno domyślić paradoks Veblena dotyczy dóbr bardzo drogich i może obejmować dzieła sztuki, biżuterię czy rzadkie samochody.

Na przeciwnym biegunie leży efekt Giffena. Ekonomiści do tej pory dyskutują, czy występuje on faktycznie w przypadku całych grup społecznych, my przyjmiemy sobie wygodne założenie, że na pewno dotyczy naszych indywidualnych wyborów. Dotyczy on dóbr podstawowych i konsumentów o niskich dochodach. Wzrost cen takich dóbr powoduje wzrost popytu. Giffen wniosek sformułował obserwując rynek po podwyżce cen chleba. Najbiedniejsi ludzie zwiększyli liczbę kupowanych bochenków, najprawdopodobniej bojąc się kolejnych podwyżek. No i trudno znaleźć podobny cenowo substytut chleba, który nieprzypadkowo jest naszym podstawowym pożywieniem.

Harvey Leibenstein opisał kolejne dwa dziwne zachowania, nazywając je odpowiednio efektem snoba i owczego pędu.

Efekt snoba obserwujemy gdy część grupy nabywców nie kupuje towaru, nawet jeżeli jego cena znacznie spada. Robią to nie dlatego, że znaleźli jeszcze tańszy substytut. Główną przesłanką jest tutaj chęć odcięcia się od plebsu. Tacy (nie)kupujący dążą do uzyskania statusu lepszego klienta i dlatego podejmują decyzje wbrew większości. Jak się nietrudno domyślić efekt snoba dotyczy produktów powszechnych, szeroko dostępnych i stosunkowo tanich.

Z kolei efekt owczego pędu mamy wtedy, gdy część konsumentów jest gotowa kupować produkt nawet po znacznie zawyżonych (z ich punktu widzenia) cenach tylko dlatego, że kupują go inni. Efekt dotyczy przede wszystkim szerokiej grupy towarów związanych z obowiązującą modą. Najlepszym przykładem jest tutaj Iphone. Dla części kupujących jest on zdecydowanie poza ich zdolnościami majątkowymi. Ale kupują go, chcąc uzyskać określony prestiż w grupie rówieśniczej.

W tym tygodniu to wszystko, kończymy z popytem i będziemy oglądać inne zjawiska.

 
Categories

W SZKOLE NIE MÓWILI. Temat: Popyt

Mam wrażenie, że głównym powodem leżącej u nas edukacji ekonomicznej i finansowej jest to, że specjaliści używają do jej objaśniania skomplikowanych definicji, a populiści sięgają po chwytne hasełka typu „podatki to kradzież” albo „krzywa Laffera tłumaczy wszystko”. Brakuje natomiast narracji środka i języka, który w prosty, ale nie prostacki sposób tłumaczyłby pojęcia i procesy. Dam przykład.

Nominalna definicja popytu brzmi porywająco. Jest to bowiem funkcyjna zależność między ceną produktu a jego ilością, którą skłonni są zakupić nabywcy. Na tę skłonność składa się chęć, którą determinują nasze preferencje, oraz ekonomiczna możliwość, będąca pochodną naszej siły nabywczej. Zwróćmy uwagę na to, że popyt to funkcja. Natomiast wielkość popytu to konkretna ilość dobra, jaką konsumenci chcą kupić przy danej cenie. Na razie wszystko jest jasne, zrozumiałe i ogólnie tip top, prawda?

Popyt na dany produkt w ujęciu mikroekonomicznym jest funkcją ceny tego produktu i jest wyznaczany przy założeniu danych determinant…

Oszczędzę wam reszty tych wspaniałości. Jak pewnie zauważyliście, nawet w podejściu do tak prostego klocka ekonomii jakim jest popyt, króluje podejście akademickie. Pojęcie należy objaśnić w sposób maksymalnie uczony, żeby ktoś nie pomyślał, że trywializujemy. Efektem takiego działania jest to, że wszyscy zainteresowani poszerzeniem swojej wiedzy, odbijają się od ściany mądrych słów, składających się w dość bełkotliwą całość. Umówmy się – normalni ludzie tak nie mówią. Dlatego postanowiłem zostać głosem normalnych ludzi i przetłumaczyć to wszystko z mądrego na polski.

Zacznijmy od tego, że mówiąc o popycie, zazwyczaj używamy skrótu myślowego. O co chodzi? Zazwyczaj przez popyt rozumiemy ilość towaru, jaką chcemy kupić przy określonej cenie. Ta definicja nie określa popytu tylko wielkość popytu. Jeżeli ktoś zechce błysnąć w towarzystwie, może zapamiętać, że popyt to funkcja a wielkość popytu to ilość towaru. I wystarczy.

Zazwyczaj słyszymy, że popyt zależy od ceny. Co jest oczywiście prawdą, bo nie damy w sklepie 15 ziko za butelkę piwa koncernowego. Pamiętajmy jednak o innych czynnikach, które omówię poniżej.

Świetna okazja, uncja złota po 3000 złotych! Jest to oczywiście kapitalna okazja, ale wyłącznie dla ludzi, którzy dużo zarabiają. Popyt na złoto w grupie o niskich dochodach nie zmieni się, bogaci rzucą się na taką okazję jak wilki i popyt wzrośnie. Czyli pierwszą determinantą popytu poza ceną, są dochody nabywcy.

Świetna okazja, pióro Parkera za 200 złotych! No fajnie, ale za piątkę mogę kupić długopis BIC, który będzie mi służył dopóty, dopóki ktoś mi go nie podprowadzi. Popyt na pióra Parkera wzrośnie wyłącznie wśród ludzi, którzy chcą wydać 200 ziko na pióro Parkera, zamiast piątaka na BICa. Cena subsytutu to kolejny czynnik wpływający na popyt.

Świetna okazja, samochód osobowy za 5000 złotych! Biere za gotówkę, szykuj pan umowę. Problem jest jednak taki, że paliwo, które pozwoli przejechać nim 100 km, kosztuje 200 złotych. Kupujecie taki samochód? Paliwo to dobro komplementarne dla samochodu. Inaczej – uzupełniające. Jak nie zalejemy baku, to samochód będziemy pchać albo trzymać przed domem i się nim chwalić. Cena towarów uzupełniających jest następnym czynnikiem kształtującym popyt.

Świetna okazja, dobra kurtka zimowa za 200 złotych! Bo ja wiem? Na logikę, kurtki zimowe mogą jeszcze potanieć i nie ma się co napinać, kupię sobie w lipcu. Tutaj już zaczyna się lekkie wróżenie z fusów, bo nasze przewidywania dotyczące poziomu cen w przyszłości mogą być nietrafne, ale i tak są kolejnym ważnym czynnikiem wpływającym na popyt.

Świetna okazja, płaszcze przeciwdeszczowe dobrej jakości za 50 złotych! W Polsce odbyłaby się o nie walka, na pustyni Atacama moglibyśmy je przecenić do złotówki, a i tak pewnie nie byłoby chętnych. Czynniki geograficzne są bardzo ważne.

Świetna okazja, nowy Mitsubishi Pajero za 30 tys. złotych! W Polsce odbyłaby się o nie walka. Świetna okazja, nowy Mitsubishi Pajero za 100 tys. peso! W Meksyku nikt nie kupi samochodu o takiej nazwie, bo Pajero znaczy po hiszpańsku onanista. Czynniki społeczne i preferencje konsumentów to następny czynnik wpływający na popyt.

Świetna okazja, metr kwadratowy nowego mieszkania za 4000 złotych! W Warszawie odbyłaby się o nie pewnie walka, w strefie objętej wojną albo w Somalii taka oferta zostałaby odebrana jako kiepski żart. Dlatego w analizach dotyczących popytu musimy zawsze uwzględniać sytuację polityczną i gospodarczą.

Zostały mi jeszcze czynniki demograficzne, ale wymyśliłem wyłącznie tani depilator dla mężczyzn. Dlatego raczej obejdzie się bez przykładu.

Mam nadzieję, że dzięki brawurowym przykładom, zagadnienia dotyczące popytu stały się odrobinę bardziej zrozumiałe. W następnym odcinku opowiem o elastyczności i o sytuacjach, w których popyt zachowuje się, jak pijany nastolatek na domówce.