Categories

Coraz więcej zagranicznych spółek, mało innowacji

Już 16 procent wszystkich nowych spółek w Polsce to firmy zakładane przez obcokrajowców – wynika z danych KRS. Biznes chcą robić u nas głównie przedsiębiorcy z Ukrainy i Białorusi. Niestety, większość zakładanych przez nich  firm to wciąż jednoosobowe działalności lub pośrednictwa pracy. Tymczasem Polsce marzy się napływ zagranicznych innowacyjnych firm technologicznych, które przyciągałyby nad Wisłę inwestorów i tworzyły atrakcyjne miejsca pracy, m.in. dla wciąż odpływających z kraju polskich programistów.

W pierwszej połowie tego roku w Polsce zarejestrowano 3658 spółek z zagranicznym kapitałem. Najwięcej, bo aż 45 procent na Mazowszu. To znaczy, że mamy obecnie około 66 tysięcy takich firm. Czym się zajmują? Głównie handlem, mechaniką samochodową, budownictwem i transportem. Gorzej nam idzie przyciąganie młodych innowacyjnych spółek – tylko 12 procent technologicznych startupów w Polsce ma wśród założycieli obcokrajowców (wynika z raportu Fundacji Startup Poland za 2017 rok).

Tymczasem kraje na całym świecie zabiegają właśnie o nich – młodych, oblatanych w nowych technologiach, gotowych tworzyć globalne firmy, a przy tym płacić miejscowe podatki, przyciągać dobrych specjalistów i rozwijać branżę technologiczną. Wiele państw wabi je specjalnymi warunkami: w Stanach znajdą 30-miesięczną bezwizową rezydenturę z darmowym biurem, w Chile ulgi na start i dofinansowanie, a we Francji nawet pomoc w zorganizowaniu życia osobistego w nowym kraju – program French TechTicket załatwia zdolnym obcokrajowcom m.in. znalezienie przedszkola dla dzieci.

Programy przyciągania zagranicznych przedsiębiorców i talentów technologicznych ma wiele krajów: Kanada, Stany Zjednoczone, Australia, Nowa Zelandia czy Chile. Coraz bardziej aktywne, również w Polsce, są organizacje ściągające technologiczne startupy do Azji – wśród największych graczy trzeba wymienić Singapur, ale też mocne programy dla przedsiębiorców z Chin czy Korei Południowej. W Europie o zagraniczne innowacje specjalnymi ofertami walczą: Dania, Francja, Portugalia, Estonia, Irlandia, Włochy, Szwecja, Hiszpania, Holandia, Wielka Brytania, a od ubiegłego roku również Litwa. Gdzie w tym wszystkim Polska?

Długo trwało stworzenie w Polsce pierwszego programu zachęcającego młodych obcokrajowców do zakładania nowoczesnych firm nad Wisłą. Dopiero w tym roku, po kilku latach prac, powstaje program Poland Prize, w ramach którego technologiczne startupy z całego świata będą mogły powalczyć o atrakcyjne warunki dla rozwoju swojego biznesu i wsparcie, również to finansowe – każdy z ośmiu zespołów wybranych w pierwszej edycji programu dostanie 200 tys. złotych na dobry początek. “Ten program to spełnienie mojego marzenia” –   mówi w rozmowie z HiCash Maciek Sadowski, szef fundacji Startup Hub Poland, która od ponad sześciu lat pracuje nad przyciąganiem do Polski innowacyjnych biznesów ze wschodu.

O tym, jakimi argumentami chcemy przyciągać nad Wisłę młody biznes z zagranicy rozmawialiśmy z Maciejem Sadowskim ze Startup Hub Poland i Igorem Sawczukiem, przedsiębiorcą o ukraińskich korzeniach, który zdecydował się rozwijać w Polsce swoją firmę technologiczną firmę Wandlee.

 

 

 

 

 
Categories

10 młodych polskich firm z realnymi sukcesami na świecie

Uwielbiamy czytać o tym, że Polakom się udaje. GO GLOBAL to hasło, z którym na ustach startuje niemal każdy program, który ma wspierać startupy. Pada dużo deklaracji, ale gdzie są prawdziwe sukcesy? Wybraliśmy 10 firm internetowych które naprawdę świetnie radzą sobie na międzynarodowym rynku lub właśnie kończą rozgrzewkę przed swoją globalną szansą.

W zestawieniu nie uwzględniłam software house’ów, czyli firm produkujących oprogramowanie dla zewnętrznych klientów. Takich firm, pracujących dla zagranicznych klientów, jest w Polsce dużo – tyle wiemy, ale ciągle brakuje na rynku danych, co do wielkości rynku i sukcesów polskich software house’ów.

Nie uwzględniałam też rozwiązań tworzonych przez korporacje, czy korporacyjne konsorcja. Cała dziesiątka to niezależne firmy budowane od podstaw przez małe zespoły założycieli.

  1. LiveChat Solutions
    Typowana na drugiego polskiego jednorożca (po CD Projekt) wrocławska firma z prawdziwie międzynarodowym gronem klientów i rozbudowaną usługą w 41 językach. Rozwiązania LiveChat są szczególnie popularne w Stanach Zjednoczonych – korzysta z nich i Departament Stanu i jedna z najlepszych uczelni – Standford University. Od kwietnia 2014 roku notowana na warszawskiej giełdzie, na której wartość spółki przekroczyła 1,4 mld $ już trzy lata po debiucie.

Co robią? Główny produkt to narzędzie do automatyzacji obsługi klienta za pomocą online’owych chatbotów, usługa udostępnia również analitykę interakcji z klientami na stronie klienta i zarządzanie zadaniami związanymi z jego obsługą Ostatnio firma wdrożyła dwa nowe produkty, m.in. BotEngine.ai – platforma, dzięki której każdy, niezależnie od umiejętności programistycznych może stworzyć swojego chatbota. Firma próbuje uciec od łatki firmy jednego produktu, z którą do tej pory działała rynku.

Data powstania: 2002 rok
Założyciele: Mariusz Ciepły, Maciej Jarzębowski, Jakub Sitarz
Obecny CEO: Mariusz Ciepły
Wartość spółki: średni miesięczny przychód spółki to 7,3 mln zł (dane za trzy kwartały 2017 roku)
Własność spółki: obecnie Porozumienie Akcjonariuszy (założyciele + Nationale-Nederlanden OFE)
Inwestorzy: GPW
Klienci: 23 691 klientów
Obecność na zagranicznych rynkach: usługa dostępna w 41 językach w 150 krajach, największym rynkiem jest dla spółki Ameryka Północna. Z rozwiązania firmy korzystają m.in.Pizza Hut, Hulu, Sony Mobile.
Model biznesowy: SaaS B2B

2. DocPlanner/Znany Lekarz
W startup zainwestowali jedni z najbardziej rozpoznawalnych na świecie inwestorów. Za cel rozwoju globalnego DocPlanner postawił sobie głównie rynki hiszpańskojęzyczne. Prezesem firmy jest Mariusz Gralewski, który w wieku 21 lat założył (i sprzedał za 20 mln złotych Agorze) GoldenLine; jest też współzałożycielem funduszu Protos VC.

Co robią? Serwis za pośrednictwem którego można przeczytać opinie o lekarzach i umówić wizytę online.

Data powstania: 2007
Założyciel: Marek Wróbel
Obecny CEO: Mariusz Gralewski
Wartość spółki: szacowane przychody spółki na poziomie 10,8-18 mln zł rocznie.
Finansowanie: łącznie 50 mln dolarów zewnętrznego finansowania
Obecność na zagranicznych rynkach: 25 rynków, w tym Hiszpania (lider po przejęciu w 206 roku największej konkurencji na tamtejszym rynku – Doctoralii), Polska (lider), Włochy (lider), Turcja (lider), Słowacja, Czechy, Niemcy, Francja, Bułgaria, Brazylia, Argentyna, Chile, Meksyk, Kolumbia, Argentyna, Peru, Indonezja, RPA.
Liczba pracowników firmy: 300 (wg danych z lipca 2017 r.)

3. Brainly
Platforma social learningowa, na której uczniowie pomagają sobie wzajemnie w rozwiązywaniu zadań na zasadach pytań i odpowiedzi (peer to peer). Biura firmy znajdują się w Krakowie i Nowym Jorku. Na początku 2018 roku firma przejęła amerykańską firmę Bask, która produkuje edukacyjne wideo – nauczyciele odpowiadają na pytania użytkowników w formie 90-sekundowego wideo.

Co robią? Serwis, za pośrednictwem którego można przeczytać opinie o lekarzach i umówić wizytę online.
Data powstania: 2007 rok
Obecny CEO: Michał Borkowski
Finansowanie zewnętrzne: 38,5 mln $
Inwestorzy: Naspers, General Catalyst, Point Nine Capital, and Runa Capital, Kulczyk Investments (ostatnia runda – 14 mln $)
Obecność na zagranicznych rynkach: ponad 35 rynków, w tym Stany Zjednoczone, Polska, Brazylia, Turcja,
Model biznesowy: firma wciąż skupia się na budowaniu bazy użytkowników i nie wypracowała jeszcze ostatecznego modelu biznesowego. Wiadomo, że część usług będzie działała w modelu freemium, za resztę trzeba będzie zapłacić.

4. Base (dawniej Base CRM)
Startup z krakowskimi korzeniami i dwoma biurami w Dolinie Krzemowej działa w popularnej działce automatyzacji sprzedaży przy pomocy dobrodzejstw AI (artificial intelligence, sztuczna inteligencja). Szczególnie znany jest z wdrożenia usługi Apollo, który umożliwia dodanie nakładki AI do standardowych CRM-ów.

Co robią? Aplikacja sprzedażowa i CRM pomagający zarządzać projektami w firmie, a także bazą kontaktów, telefonami, raportami i innymi stałymi elementami codziennej pracy działu sprzedaży i nie tylko.

Data powstania: 2009 rok
Założyciele:  Uzi Shmilovici, Bart Kiszala, Pawel Nżnik, Ela Madej i Agata Mazur
Obecny CEO: Uzi Shmilovici
Finansowanie: 53 mln $ zebrane w trzech rundach
Inwestorzy: Index Ventures, Tenaya Capital, RRE Ventures, The Social+Capital Partnership, OCA Ventures i I2A
Klienci: ponad 7 tys. klientów
Obecność na rynkach: biura w Mountain View, San Francisco i Krakowie
Model biznesowy: SaaS B2B

5. UserEngage
Firma dynamicznie rozwija skrzydła na nowych, zagranicznych rynkach, choć niezbyt chętnie się tym chwali. Na czele firmy stoi Grzegorz Warzecha – wcześniej rozwijał m.in. platformę i firmę szkoleniową w zakresie IT.

Co robią? Narzędzie do automatyzacji marketingu i sprzedaży w firmie na podstawie Big Data, machine learning i sztucznej inteligencji – AI. Umożliwia zbieranie danych na temat użytkowników odwiedzających stronę w celu dopasowania komunikatów, wysyłanych w formie kampanii mailowych, wiadomości na czacie, SMS, formularzy oraz okienek pop-up.

Założyciel: Grzegorz Warzecha
Obecny CEO: Grzegorz Warzecha
Wartość firmy: MRR (miesięczny powtarzalny przychód) – 60 tys. $ (dane z grudnia 2017 r.
Obecność na zagranicznych rynkach: produkt sprzedawany na 19 rynkach, głównie anglojęzycznych, ale również w Niemczech, Rosji, Turcji, Chinach czy Japonii.
Model biznesowy: SaaS B2B

6. Growbots
Pierwsza polska firma, która przeszła jeden z dwóch najbardziej prestiżowych na świecie akceleratorów dla startupów – 500Startups.

Co robią? Rozwiązanie do automatyzacji procesów sprzedaży – pozyskiwanie leadów i optymalizacja procesu sprzedaży (od pozyskania kontaktów do potencjalnych klientów do zrealizowania sprzedaży i utrzymania kontaktów  z klientem) oparta o możliwości sztucznej inteligencji. “Pozwala w kilka minut dotrzeć do kilku setek potencjalnych klientów”. Platforma umożliwa m.in. pełną personalizację zautomatyzowanych maili i follow-upu.

Rok powstania: 2014 rok
Założyciele: Grzegorz Pietruszyński, Łukasz Deka
Obecny CEO: Grzegorz Pietruszyński
Finansowanie: 4,2 mln dolarów od inwestorów
Inwestorzy: Schu Duan, Lighter Capital, Buran Venture Capital, 500 Startups, Innovation Nest, Flight VC
Klienci: ponad 500 klientów biznesowych (dane z maja 2017 r.)
Obecność na rynkach:  biura firmy w Warszawie, San Francisco i Cleveland
Model biznesowy: SaaS B2B
Liczba pracowników: 80

7. Silvair
Jedna z niewielu firm na świecie, która kompleksowo podeszła do rozwiązania problemu nieefektywnego oświetlania obiektów przemysłowych i biurowych. Inżynierowie Silvair współpracowali z prestiżową organizacją Bluetooth SIG nad rozwojem nowego standardu rozwoju technologii komunikacji bezprzewodowej Bluetooth Mesh.

Co robią? Rozwiązanie to platforma do inteligentnego zarządzania oświetleniem, która do odbierania sygnałów od urządzeń (np. oświetlenia w halach produkcyjnych, biurowcach etc.) i komunikowania się sprzętów różnych producentów między sobą  wykorzystuje najnowszy standard Bluetooth – Bluetooth Mesh. Firma planuje zadebiutować na GPW.

Rok powstania: 2012 rok
Założyciel: Rafał Han
Obecny CEO: Rafał Han
Finansowanie: 12 mln $ w rundzie A, planowany debiut na GPW
Inwestorzy: Trigon TFI, CyberAgent Ventures, Digital Garage i New Europe Ventures
Obecność na rynkach: Polska, Stany Zjednoczone

 8. UxPin
Firma założona przez doświadczonych projektantów i programistów, a teraz prowadzona przez UX-owca i psychologa kognitywnego z Krakowa. Rozwija się głównie na rynku amerykańskim.

Co robią? Kompleksowe narzędzie do tworzenia produktów internetowych i mobilnych: od prototypowania, przez automatyzowanie tworzenia specyfikacji dla programistów, po tworzenie dokumentacji projektu.

Założyciele: Kamil Zięba, Marcin Treder, Piotr Duszyński, Wiktor Mazur, Marcin Kowalski
Obecny CEO: Marcin Treder
Finansowanie zewnętrzne: 11,83 mln $
Inwestorzy: True Ventures, Flight.VC Syndicate, Freestyle Capital, Andreessen Horowitz, Innovation Nest, IDG Ventures USA
Klienci: głównie na rynku amerykańskim, m.in. PayPal i HBO
Obecność na rynkach: biura firmy w Warszawie i Mountain View (Dolina Krzemowa).
Model biznesowy: SaaS B2B

9. GetResponse
Jedno z najpopularniejszych na świecie narzędzi do e-mai marketingu. Prezes GetResponse Szymon Grabowski założył firmę mając 17 lat. a pierwszą firmę – Travel Poland,  już w 1996 roku.

Co robią? Szereg rozwiązań dla zautomatyzowania marketingu online: narzędzie do e-mail markeitngu, kreator landing page’y, system punktacji klientów, analityka pomagająca śledzić każdy ruch klienta na stronie sprzedażowej i sprawdzać, dlaczego klienci rezygnują z zakupów na poszczególnych etapach.

Data powstania: 1999 rok
Założyciel: Szymon Grabowski
Obecny CEO: Szymon Grabowski
Wartość firmy95 proc. udziałów należących do Grabowskiego jest wyceniane na ok. 300 mln zł
Obecność na rynkach: biura firmy w Polsce, Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i Rosji.
Model biznesowy: SaaS B2B
Liczba pracowników: ponad 300

10. Tidio
Szczecińska firma z bardzo dobrymi prognozami i wynikami sprzedaży. Startup jest jednym z pięciu wybranych przez Sebastiana Kulczyka do pierwszej edycji jego akceleratora InCredibles.

Co robią? Dostarczają rozwiązania typu live chat dla marketingu i sprzedaży.

Założyciel: Tytus Gołas
Obecny CEO: Tytus Gołas
Wartość firmy: MRR 70 tys. $
Obecność na rynkach: klienci z ponad 200 krajów
Liczba klientów: 6 tys. płacących klientów (dane z InCredibles)
Model biznesowy: SaaS, model subskrypcyjny

Wśród obiecujących spółek warto wymienić też aplikację do rezerwacji wizyt w branży beauty: Booksy rozwijane na rynku amerykańskim przez Stefana Batorego i Brand24 z Michałem Sadowskim u sterów, którego tegoroczny debiut giełdowy miał na celu pozyskanie kapitału na rozwój usługi na zagranicznych rynkach.

 

 

 
Categories

To już 10 lat polskiej sceny startupowej!

W Dolinie Krzemowej szefowie najważniejszych firm technologicznych poznali się w PayPalu, u nas najpewniej na spotkaniu organizowanym przez Aulę Polską.  W tym roku związane z nią nagrody dla biznesów technologicznych zostaną rozdane po raz dziesiąty. To tak jakby scena startupowa świętowała właśnie swoje 10. urodziny. Dojrzewa szybko, choć całkiem niedawno ledwo raczkowała.

Na początku była Aula
Był rok 2007, dzwoniliśmy do siebie z telefonów z guzikami, internet płynął niespiesznie z prędkością 4 Mb/s, pisaliśmy pierwsze blogi i dyskutowaliśmy na czatach. Wtedy właśnie w Polsce zaczęły pojawiać się pierwsze spotkania dla tych, których interesowała nowa technologia i możliwości sieci, tzw. BarCampy. Pierwszy był bodajże Wrocław z GrillIT, później wystartowała Aula w Warszawie, trzeci byliśmy my w Szczecinie z NetCampem, niedługo później Poznań wspomina jeden z pionierów polskiej sceny startupowej Maciej Jankowski, który za swój wkład w organizowanie internetowej społeczności w Polsce otrzymał nagrodę Aulera.

– W 2007 roku pracowałam w korporacji i w ogóle nie myślałam, że będę zakładała startup.To wszystko zaczęło się tak naprawdę od mojej fascynacji internetem, a przygoda z biznesem i startupami rozpoczęła się dla mnie właśnie na Auli. Po prostu przyszłam na jedno ze spotkań i spotkałam osoby, które już działały w branży mówi Agnieszka Maciejowska, współzałożycielka Evenei, firmy z dziesięcioletnim dziś stażem, która zajmuje się sprzedażą biletów online.

Na pierwsze spotkania Auli przychodziło po kilka, kilkanaście osób. Jadło się pizzę i gadało. To były spotkania w stylu “pogadajmy o tym, jak robić kasę w internecie” mówi Artur Kurasiński, który do dziś organizuje Aulę i co roku rozdaje Aulery, nagrody dla najlepszych startupów.

W 2009 roku sypnęło kasą i nagrodami
Można wiele mówić o zaletach polskiej sceny startupowej (świetna społeczność, dużo specjalistów IT, których brakuje na całym świecie), ale na pewno nie można powiedzieć, że w Polsce łatwo było znaleźć pieniądze na biznes. Na pewno nie takie, które pozyskują startupy w osławionej Dolinie Krzemowej czy raju startupów Izraelu. Aniołowie biznesu na polskim niebie pojawiali się raczej rzadko i ze zdecydowanie mniejszym workiem pieniędzy. Dlatego rodzimy rynek startupowy rozwijał się inaczej  zamiast kasy prywatnych inwestorów, mieliśmy unijne dotacje. To one wywołały pospolite internetowe ruszenie – Gdzieś w okolicy 2009 roku słowo “innowacyjne” stało się prawdziwym buzzwordem – potwierdza Agnieszka.

Nasterydowani dotacyjnymi pieniędzmi, ale całkiem zieloni przedsiębiorcy,  pod rękę z jeszcze bardziej zielonymi urzędnikami, którzy podejmowali decyzję o przyznawaniu unijnej kasy… To nie mogło się udać. Na rynku powstało wiele firm-krzaków. Jednak pieniądze wpompowane w branżę interentową w ramach dotacji 8.1. czy 3.2. unijnego programu Innowacyjna Gospodarka nie do końca przeleciały Polakom przez palce. Nawet jeśli pierwsze internetowe biznesy położyli, to wielu z nich, zgodnie ze startupowym duchem, zabrało się za kolejne. Tym sposobem udało się stworzyć pierwszych doświadczonych przedsiębiorców. Wyrosła też masa polskich software house’ów, które dziś obsługują głównie zagranicznych klientów z UK lub Stanów. Te firmy rosły właśnie na unijnych projektach – mówi Jankowski.

Pierwsze gwiazdy, pierwsze miliony
Pierwsze nagrody dla startupów i osób zaangażowanych w budowanie społeczności biznesów technologicznych zostały przyznane 10 lat temu i od tamtego czasu wyróżniono nimi 35 projektów. – To była dla nas bardzo ważna nagroda, bo po Aulerach inwestorzy sami zaczęli do nas przychodzić.  Bycie laureatem automatycznie nas audytowało i uwierzytelniało w środowisku   wspomina Aga Maciejowska, której Eveneę wyróżniono w 2011 roku.

Na aulerowej liście jest zresztą plejada startupowych gwiazd. Tylko dwa z wyróżnionych biznesów nie przetrwały mówi Kurasiński. Co akurat w świecie startupowym, w którym mniej więcej jeden na dziesięć biznesów wypala, jest świetną statystyką.

Wśród laureatów i założycieli wyróżnionych firm znajdziemy najbardziej doświadczonych w Polsce internetowych przedsiębiorców jak Rafał Agnieszczak pierwszy w kraju startupowiec, który w wieku 25 lat zarobił swój pierwszy milion (na serwisie fotka.pl, a w 2009 roku założył Startup School), Jakuba Krzycha (sprzedane Agorze AdTaily i twórca docenionego na światowych rynkach Estimote) czy twórcę Goldenline i rozpychającego się globalnie DocPlannera – Mariusza Gralewskiego.

Mieliśmy już pierwszych doświadczonych przedsiębiorców, ale trzeba było zapewnić dopływ świeżej krwi i zainteresować startupami środowiska studentów. Jak na zawołanie 15 maja 2011 roku Konrad Latkowski zorganizował w Warszawie pierwszy Startup Weekend. Podczas niego trzyosobowe zespoły w ciągu 54 godzin tworzyły technologiczny biznes: od pomysłu, do zakodowania pierwszej wersji. Dziś Startup Weekendy, wciąż koordynowane w Polsce przez Latkowskiego, odbywają się w całej Polsce – od Olsztyna przez Płock po Lublin.

Korporacje i państwo chcą grać w grę
To co do tej pory można było jeszcze nazywać kulturą zapaleńców, w ostatnich dwóch latach osiągnęło rozmiary prawdziwego szaleństwa. Od kiedy wiedzą powszechną stał się fakt, że w gospodarce nowej generacji główną przewagę konkurencyjną gospodarek będzie stanowić innowacyjność, polscy politycy zaczęli dostrzegać w startupowcach nie tylko oszołomów w klapkach, ale też partnerów do rozmów. O startupach mówią teraz u nas premierzy i ministrowie, a raz na jakiś czas  zaprasza je do pałacu prezydent. Od nowego rozdania w rządzie mamy też Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, a rząd planuje wesprzeć w najbliższych latach startupowy rynek kwotą 2,8 mld złotych. Od 2015 roku branża startupowa ma też swoją organizację rozmawiającą w ich imieniu z politykami – Fundację Startup Poland. Robi się poważne.

Wiatr zmian poczuły też korporacje, które od trzech lat prześcigają się w nowych pomysłach na współpracę z młodymi firmami. W centrum stolicy na 38. piętrze jednego z najabrdziej nowoczesnch drapaczy chmur znajduje się nowoczesne centrum współpracy startupów z korporacjami – The Heart Warsaw, a od 2015 roku działa w stolicy jeden z sześciu na świecie campusów Google’a.

Jakby tego było mało, niemal 60 mln złotych z unijnych środków wyda w tym roku Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości na 20 programów, które mają rozpocząć współpracę dużych firm ze startupami. I chociaż na razie nie widać świetlanych efektów, to jedno jest pewnie: duże firmy czują, że to właśnie te startupowe dzieciaki mają coś, czego korporacja nigdy mieć nie będzie – szybkość, świeżość, kreatywność i świetne wyczucie technologii.

Future is bright
Jak będzie wyglądała scena startupowa w Polsce za 10 lat? Na pewno będzie więcej prywatnego kapitału inwestującego w startupy (powoli budzą się nasi biznesmeni), rozwinie się rynek funduszy inwestycyjnych (od tego roku unijne pieniądze płyną nie prosto do przedsiębiorców jak przy feralnych programach dotacjach, tylko do wyspecjalizowanych funduszy).

To, za co wszyscy kibice polskiego rynku startupowego trzymają kciuki, to zagraniczne sukcesu rodzimych biznesów technologicznych.  – Skala polskich biznesów już bardzo się zmieniła. Kiedyś sukces to było Gadu Gadu, lokalny rynek nam wystarczał. Dziś startupy myślą coraz bardziej globalnie – mówi Jankowski.

Jakie biznesy będziemy rozwijali w branży technologicznej za 10 lat? Tego nawet nie próbuję przewidywać, skoro dziesięć lat temu uważaliśmy, że nic lepszego niż muzyka na mp3 nie może nam się przydarzyć. Obyśmy statuetki odbierali podczas dwudziestej gali Aulerów.