Kiedy ostatni raz sięgnęliście po starą płytę kompaktową i starliście z niej palcem kurz? Albo zdzieraliście folię z nowego DVD? A może wybierając się na wakacje wpychaliście na siłę książki do plecaka? Coraz częściej wszystko, czego chcielibyście doświadczyć macie w smartfonie, na Kindle’u lub w sieci. Firmy, które przygotowały wirtualną ofertę jako pierwsze czerpią z tego profity. Na czym jeszcze dadzą zarobić miienialsi?

Chcą być wolni i czerpać z możliwości, które daje czas. Wolą podróżować niż budować domy. Już od dawna wiadomo, że milenialsi wybierają doświadczanie zamiast posiadania. Po co kupować mieszkanie, kiedy można je wynająć w dowolnym zakątku świata. Podobnie z samochodami, lepiej wziąć w leasing. Do pracy (jeśli nie pracuje się z domu) jeździć na rowerze, niekoniecznie swoim – jest przecież Veturillo. A cash? Czy cash istnieje? Przecież pieniądze już dawno zmieniły się w liczby, a portmonetka w kawałek plastiku.

Coraz cześciej podoba nam się to, czego nie musimy magazynować. Wirtualne biblioteki dźwięków, obrazów i słów mają liczne plusy – nic nie ważą, oferują nieprzebraną porcję woluminów, wiedzą co lubi subskrybent, więc podsuwają mu co lepsze kąski. Mają mnóstwo atrakcyjnych dla użytkowników funkcjonalności, m.in. korzystając z nich można podpatrzeć czego słuchają znajomi. Nowości same wpadają w oko lub ucho.

Problem może się zacząć wtedy, gdy klient zechce sięgnąć do staroci, do utworów, których nikt jeszcze nie zdigitalizował. W takich sytuacjach powraca zapach antykwariatu i okładek ze starych winyli. Ponadczasowy smak wyjątkowości. Tylko to nieuchwytne coś – jakiś sentyment, może wygrać z wirtualem. I tu pojawia się paradoks – kupujemy coraz mniej płyt CD, ponieważ korzystamy z bogatej oferty portali streamingowych, ale za to rośnie zainteresowanie czarnymi krążkami. Z cyfry przeskakujemy na analog.

Zgodnie z niedawno przeprowadzonymi badaniami Nielsena, w Stanach Zjednoczonych utrzymuje się tendencja spadku sprzedaży albumów muzycznych. W 2017 sprzedało się mniej aż o 17,7 proc. w porównaniu z rokiem 2016. Tylko czarne krążki sprzedawały się lepiej – o 9 proc. Natomiast, aż o 58,7 proc. wzrosła liczba utworów wysłuchanych online.

Spotify, Deezer, Tidal, Apple Music, czy Google Play Music I Amazon Music Unlimited oferują albo bezpłatną opcję albo przynajmniej czas na zastanowienie, czy wykupić abonament. W zależności od jakości ceny wahają się od ok. 20 zł do ok. 40. Łatwo policzyć to koszt jednej płyty CD. Do tego muzyki możemy słuchać kiedy tylko mamy na to ochotę.

O popularności wirtualu świadczy to, komu coraz chętniej płacą reklamodawcy. Jak podają wirualnemedia.pl zysk netto Facebooka wzrósł w roku 2017 z 10,22 miliarda dolarów do 15,93 miliarda dolarów (+56 proc.). Portal jako głównych graczy przedstawia obok Facebooka – Google i Amazona.

Co przyniesie cash?
W styczniu „The Economist” podawał, że obecnie nastolatki są lepiej wychowane niż kiedyś ich rodzice. Mniej piją, palą, zachodzą w ciążę – za to stają się coraz bardziej depresyjne i samotne. Wróży to wzrost liczby dorosłych samotników. Na sukces skazane są te pomysły na biznes, które pozwolą zmniejszyć uczucie osamotnienia. Stworzą też pole do spotkań w realu, np. w coworkingowe przestrzenie, w których widywać się będą osoby pracujące zdalnie. Potrzebne będą też usługi polegające na szybkim przetwarzaniu, odsiewaniu i segregowaniu informacji. W cenie jest i będzie skracanie czasu ich dotarcia do adresata. Wygra ta firma, która zadziała szybciej, zdąży przed innym bodźcem, który może odciągnąć uwagę odbiorcy.

Zwyciężą przedsięwzięcia oferujące niepowtarzalne i wyjątkowe przedmioty, takie, które warto będzie wziąć ze sobą, gdy nagle zapragniemy wyruszyć na koniec świata. Popularne staną się miejsca przechowywania cennych rzeczy lub wspomnień. W świecie pełnym samorealizujących się jednostek rozchwytywani będą profesjonalni opiekunowie, którym powierzane będą dzieci i starsze osoby. Być może zawód przyszłości to trener pomagający dojść do perfekcji w konkretnej umiejętności.

Wolni od rzeczy, coraz mniej chętnie będziemy tworzyć związki. Materializm służy stabilizacji – trudniej uciec. Gdy się dużo ma rośnie potrzeba założenia rodziny, posiadania spadkobierców. Kto ma pomysł na takie „pięćset plus”, które połączy potrzebę bliskości i reprodukcji, z pragnieniem wolności, bycia wyjątkowym i doświadczania nowych doznań? Na wagę złota będą sposoby na przedłużenie życia i młodości, dobre leki i kosmetyki. Już teraz coraz częściej kupujemy żywność ekologiczną i jesteśmy skłonni za nią więcej zapłacić. Zgodnie ze statystykami podanym przez „Rzeczpospolitą” wartość europejskiego rynku żywności ekologicznej wynosi już 30 mld euro.

Do sieci przenoszą się dziedziny, które wydawałoby się wymagają realnego kontaktu z człowiekiem. Ministerstwo zdrowia w trosce o rozwój telemedycyny przygotowuje projekt nowelizacji ustawy, w którym przewiduje, że do wypisania recepty na leki wystarczy, by lekarz zbadał pacjenta przez internet. W tej sytuacji porady wirtualnego psychologa są czymś naturalnym. Spotkania z „bliskimi” już dawno organizujemy na portalach społecznościowych. Na związki na odległość radą jest cyberseks.

Co jeszcze oprócz muzyki, zdjęć, filmów, fotografii, uczuć, emocji i pieniędzy przeniesiemy do wirtualnej rzeczywistości? Za co będziemy płacić w przyszłości? Oczywiście zarobi ten, kto szybciej znajdzie odpowiedź na te pytania. Jedno jest pewne rzeczy wyrzucamy i będziemy wyrzucać. Może już teraz warto zacząć szukać hajsu w śmieciach?