W Warszawie w tym roku powstanie Kinguin Esports Performance Center, profesjonalne centrum treningowe dla tych, którzy w gry komputerowe grają zawodowo. 2 tys. metrów kwadratowych, cztery pomieszczenia treningowe, 24 miejsca noclegowe i cztery kuchnie – zaplecze godne zgrupowania kadry przed mistrzostwami świata. To nie przypadek: polscy gracze są w światowej czołówce e-sportu i potrzebują profesjonalnego zaplecza. Mimo sukcesów, dla niektórych wciąż pozostają marginesem, a dla legendy polskiego sportu Zbigniewa Bońka – patologią.

– Chcemy, żeby do 2020 roku Polska stała się piątą największą na świecie potęgą e-sportu – mówi Viktor Wanil, szef e-sportowej firmy Kinguin, w której barwach na światowym poziomie grają głównie Polacy. Skąd takie sukcesy? W Polsce gra 16 mln Polaków. Jesteśmy na drugim miejscu w Europie pod względem liczby osób oglądających rozgrywki esportowe. To u nas odbywa się jeden z najbardziej prestiżowych turniejów:  Intel Extreme Masters w Katowicach (rozgrywki CS:GO, StarCrafta II oraz LOL’a przy 173-tysięcznej widowni). Przy takiej popularności gier komputerowych, trudno się dziwić, że doczekaliśmy się gwiazdorskich zespołów, m.in. rosyjska Virtus.Pro z Polakami na pokładzie (najbardziej utytułowana drużyna w Counter Strike’a) i Team Kinguin (jeden z najlepszych zespołów CS:GO).

Boniek mówi “bez jaj”

Pomimo znacznych sukcesów indywidualnych i zespołowych Polaków w e-sporcie, jego gwiazdy pozostają znane głównie w kręgu graczy. Daleko im do blasków fleszy, na które mogą liczyć mistrzowie nawet najbardziej niszowego sportu tradycyjnego. Postrzegania branży nie zmienił nawet fakt, że Międzynarodowy Komitet Olimpijski od ubiegłego roku na poważnie rozważa włączenie esportu w szereg dyscyplin olimpijskich.

Podejście do esportu świetnie obrazuje tweet Zbigniewa Bońka skierowany do Bogusława Leśniodorskiego, byłego współwłaściciela Legii Warszawa, który w styczniu tego roku kupił drużynę esportową AGO Gaming.  – Boguś bez jaj, esport to jest i będzie duża kasa, ale to także świadectwo pewnej patologii. Siedzieć godzinami i walić w joystick? – napisał Zbigniew Boniek na swoim Twitterze.

– Gracze, podobnie jak inni sportowcy, mają trenerów, dietetyków, analityków, sponsorów, kontrakty, fanów, a nawet merchandising. Wydarzenia na żywo mają swoich  komentatorów, którzy relacjonują rozgrywki i turnieje, a także przeprowadzają wywiady przed i po meczu –  tłumaczył w odpowiedzi szef Kinguina.

Sport nie sport, kasa się zgadza

W jednym na pewno należy się z Bońkiem zgodzić: pieniądze w esporcie są. I to duże. Popularność gier rodzi ogromne zyski – ze sprzedaży tytułów, odsprzedaży cyfrowych wersji gier oraz akcesoriów z nimi związanych (tym właśnie zajmuje się firma Kinguin), ale też z produkcji treści: udostępniane m.in. na Twitch.com relacje z rozgrywek oglądają miliony użytkowników sieci.

Esportem na świecie interesuje się ok. 330 mln ludzi. Branża gamingowa jest nie tylko bardzo dochodowa, jest jedną z najbardziej innowacyjnych: ogromna liczba uczestników rynku doskonale rozumiejących technologie to świetne pole do wdrożeń nowoczesnych rozwiązań, takich jak blockchain.

Nic dziwnego, że właśnie z tą branżą chce współpracować była minister cyfryzacji Anna Streżyńska, która świetnie rozumie zarówno nowoczesny biznes, jak i technologie. Wierzy, że to właśnie w gamingu tkwi polski potencjał innowacyjności. – Polskie IT, polskie gry komputerowe, polska bankowość elektroniczna, a wreszcie – choć nie skończyłam tego projektu – polskie mDokumenty to są rozwiązania, które są naszą wizytówką międzynarodową – mówiła Streżyńska na styczniowej konferencji, na której ogłosiła swoją współpracę z esportowym Kinguinem.

Esport – dobry moment na biznes

Branża esportowa rozkwita i wiele ruchów na rodzimym rynku świadczy o tym, że to doskonały moment, żeby na niej zarobić. Szczególne pole otwiera się dla marketingu. W ubiegłym roku byliśmy świadkami pierwszej w Polsce konferencji dot. marketingu w świecie gier i esportu – Esport&Gaming Forum w Warszawie.   

Coraz więcej wielkich marek dostrzega ten marketingowy potencjał: do Playa i Sprite’a dołączyły w 2017 roku Credit Agricole, STS, Old Spice, KFC i Orange, a jeden z najlpopopularniejszych na świecie graczy Counter Strike’a Polak Jarosław “pashaBiceps” Jarząbkowski wystąpił w ub. roku w rosyjskiej reklamie Media Markt.

Powstają też pierwsze agencje obsługujące wyłącznie klientów zainteresowanych przemysłem growym jak Gameset czy sklepy z esportowymi akcesoriami m.in. GoldenFive stworzony przez byłą zawodniczkę. Najważniejsze rozgrywki esportowe w Polsce coraz odważniej transmitują mainstreamowe  stacje TVP, TVN czy Polsat.

W 2017 roku powstał nawet serial o graczach i esporcie – Good Game (sprawdźcie, czy polubicie bohaterów),.

Czas pomyśleć o tym, jak wejść do gry.

Zobacz też: Jak Starcraft uczy zarządzania – rozmowa z Bartoszem Filipem Majewskim z WeTheCrowd