Światowy gigant wśród platform streamingowych podsumował właśnie drugi kwartał tego roku z liczbą nowych subskrybentów o milion mniejszą niż oczekiwano. Niższy od prognoz jest też przychód firmy: w drugim kwartale tego roku wyniósł 3,91 mld dolarów wobec zakładanych 3,94 mld. Ceny akcji zareagowały błyskawicznym spadkiem.

Netflix do niedawna pozostawał złotym dzieckiem giełdy, którego prognozy od wielu kwartałów wzorowo pokrywały się z rzeczywistością, a nawet (jak w pierwszym kwartale tego roku) pozytywnie zaskakiwały inwestorów. Aż do dziś, kiedy to po raz pierwszy przyrost nowych użytkowników platformy nie spełnił oczekiwań. W okresie od kwietnia do czerwca Netflix pozyskał 5,2 mln nowych sukbskrybentów, co jest wynikiem o milion gorszym od oczekiwanego.

Streamingowy gigant rozminął się z prognozami nie tylko na amerykańskim rynku (pozyskał mniej niż milion subsrkybentów wobec 1,2 mln oczekiwanych, ale także słabo wypadł poza matecznikiem – w innych krajach pozyskał 4.6 mln nowych subskrybentów wobec zapowiadanych 5 milionów.

Część analityków twierdzi, że to zły prognostyk dla Netflixa, dla którego przyrost nowych płatnych subskrypcji jest głównym miernikiem rozwoju biznesu. Na wiadomość o spowolnieniu właśnie w tym obszarze giełda zareagowała adekwatnie – czternastoprocentowym spadkiem cen akcji.

“Amazon, Hulu, HBO i inni zyskują udział we wpływach z subskrypcji wideo kosztem Netflixa”- podsumował niefortunny drugi kwartał platformy Paul Verna analityk rynku portalu eMarketer. Są też inne głosy, które przypominają, że podobny, niewytłumaczalny i zarazem przejściowy zniżkę wobec prognoz odnotował Netflix w 2016 roku, co nie wpłynęło na rozwój firmy w kolejnych okresach.

Katastroficzne wizje niektórych obserwatorów rynku studzą też stabline wyniki zainteresowania widzów oryginalnymi produkcjami Netflixa, a to właśnie na rynku własnych produkcji zapowiada się najbardziej zażarta walka pomiędzy streamingowymi gigantami w najbliższym czasie.