Jest pewne brzydkie słowo na „k”, które dekadę temu było odmieniane przez wszystkie przypadki. Chodzi o kryzys. Miał on miał wiele przyczyn i wielu autorów. Skutki kryzysu pociągnęły za sobą wiele ofiar, ale wykształciły też grupki osób, które wzbogaciły się na globalnych tarapatach. Temat inspirował również filmowców chcących wyjaśnić, co właściwie wtedy zaszło. Oto tytuły, które warto sprawdzić.

„Inside Job” to dokument edukacyjny, który krok po kroku tłumaczy przyczyny kryzysu na rynku kredytów hipotecznych. Może go obejrzeć każdy bez obawy, że temat został potraktowany nadto specjalistycznie albo zbyt pobieżnie. Twórcy za rękę prowadzą nas przez wydarzenia, które spowodowały katastrofę sprzed dekady.

Muszę przyznać, że seans był fascynujący. Kreatywność finansistów w tworzeniu narzędzi inwestycyjnych imponuje. Tworzenie kolejnych narzędzi z narzędzi pierwotnych jest jeszcze lepsze, w pewnym momencie krążyło ich po rynku kilka tysięcy i praktycznie nikt nie wiedział czym handluje. Odbywało się granie na spadki, zwyżki a nawet przeciwko sobie. Ryzykowne produkty dostawały od firm ratingowych najwyższe oceny AAA, takie same jak obligacje rządu Stanów Zjednoczonych. Inwestycje były ubezpieczane, więc duża część ryzyka została przerzucona na największych ubezpieczycieli. Wszystko się kręciło, wszyscy zarabiali a potem ktoś się w tym wszystkim połapał i rynek się załamał.

Inside Job” to thriller edukacyjny, dzięki któremu w półtorej godziny zrozumiemy co się stało. Dodatkowym plusem jest Matt Damon jako narrator. Bardzo dobry film, bez którego oglądanie dwóch następnych będzie trudniejsze. Możecie go obejrzeć na Netflixie.

„Big Short” pokazuje kryzys z punktu widzenia kilku gości, którzy szybciej od innych zorientowali się, że to musi walnąć. Przeanalizowali sytuację, zaryzykowali i na załamaniu rynku zarobili miliard dolarów. Film ma bardzo szybkie tempo, dlatego zorientowanie się we wszystkich mechanizmach, które popchnęły światową gospodarkę ku przepaści wymaga od nas uwagi. Przyda nam się wiedza wyniesiona z „Inside Job”, dzięki której nie będziemy musieli się zastanawiać czym są CDO, kredyty subprime czy swapy i dlaczego bankrutujące banki inwestycyjne pociągnęły za sobą na dno gigantów ubezpieczeniowych.

Przy okazji „Big Short” świetnie się ogląda. To dynamiczny, kolorowy teledysk, który w atrakcyjnej formie i znakomitej obsadzie, pokazuje chciwość i brak odpowiedzialności Wall Street. Przy okazji robi to w sposób, który nie powoduje u nas traumy czy wściekłości na typów, którzy wepchnęli świat w kryzys, bezrobocie i drogiego franka. A jak to wszystko się zawaliło, cynicznie wyciągnęli ręce po rządowe dolary ratunkowe, z których wypłacili sobie sute premie. „Big Short” jest dostępny na Netflixie.

Film powstał na podstawie książki Michaela Levisa „Wielki szort. Mechanizm maszyny zagłady”.

Kolejna pozycja mnie przygnębiła. „Margin Call” grany u nas jako „Chciwość” pokazuje pracowników dużego banku inwestycyjnego w przededniu kryzysu. Kierownictwo dostaje informację, że w portfolio firmy znajdują się bardzo ryzykowne i wkrótce bezwartościowe instrumenty pochodne oparte o kredyty hipoteczne. Na jednej szali stoi przyszłość firmy, na drugiej wepchnięcie światowego sektora finansowego w kryzys. Zapada decyzja o zatajeniu informacji o toksyczności aktywów i ich błyskawicznej wyprzedaży. Wszyscy wiedzą, że ich reputacja w branży zostanie zniszczona i podejrzewają, że mogą zapoczątkować kryzys. Mimo wszystko decydują się na współudział, w końcu ich premie są ważniejsze. Nie oceniam ich motywacji, choć przykro patrzeć, że w tej wersji Sodomy nie ma żadnych sprawiedliwych. Zresztą prawie każdy lubi mieć dużo hajsu a po nas choćby potop. Film możecie obejrzeć na Netflixie.

Too Big to Fail” (Zbyt wielcy, by upaść) opowiadam o tym, jak Waszyngton próbuje pomóc bankom dotkniętym kryzysem. Te jednak pomocy w proponowanej formie sobie nie życzą.

Rząd Stanów Zjednoczonych dostawał liczne sygnały ostrzegawcze, ale nie zrobił nic. W końcu regulacje są sprzeczne z zasadami wolnego rynku. Gdy było za późno, dodrukował dolarów i spłacił długi banków inwestycyjnych. Gotówka rządowa miała zostać skierowana na rozkręcenie akcji kredytowej, banki widziały to inaczej.

Film pokazuje wyjątkowo obrzydliwy epizod kryzysu, więc nie zdziwcie się, jeżeli po seansie zechcecie złapać za widły i pochodnie. Możecie go zobaczyć na HBO.

Nie da się ukryć, że ten maraton filmowy był ciężki. Kompletna bezkarność sprawców, rządowe programy pomocowe, wyciągające zbyt dużych by upaść z bagna, w które sami dziarsko wmaszerowali. Tragedie ludzi zbyt małych, by się ktoś o nich upomniał. A przecież to z ich pieniędzy spłacono zbyt wielkich.