Odstraszacz kun, sztuczne rzęsy, a może gadżet erotyczny analizujący nasze doznania seksualne? Na rynku nie brakuje startupów z oryginalnymi pomysłami. Niektóre z nich bez problemu znajdują inwestorów i rozkręcają swoją działalność.

Od kilku lat w Polsce panuje prawdziwa moda na zakładanie startupów. Swego czasu nie było dnia, by w Warszawie jakiś bilbord nie informował mnie, że gdzieś odbywa się konferencja dotycząca młodej, innowacyjnej przedsiębiorczości. Jako dziennikarz specjalizujący się w działce finansowej, siłą rzeczy uczestniczyłem w niektórych z tych wydarzeń. Dzięki temu miałem okazję poznać naprawdę nietypowe pomysły na biznes. Część z nich chciałbym tutaj w skrócie opisać. Są one bowiem dowodem na to, że z pozoru bardzo awangardowy i niszowy pomysł może okazać się strzałem w dziesiątkę. Białostocki raper LUC recytuje w jednej z piosenek, że „Polacy kombinowanie mają przyspawane do plemników”. Zobaczcie zatem, jak dobrze nasi rodacy, i nie tylko oni, potrafią kombinować…

Erotyczny gadżet z aplikacją
Poprawa jakości życia seksualnego ludzi na całym świecie, w prosty i naturalny sposób, dzięki wykorzystaniu wiodących technologii – taką szczytną misję mają do zrealizowania założyciele polskiego startupu Lovely Inc. Ich produkt to gadżet erotyczny w postaci elastycznego pierścienia ze specjalną wkładką wibrującą. Nie jest to jednak zwykła zabawka do poprawy seksualnych doznań. Gadżet ten zawiera sensor ruchu i poprzez bluetooth wysyła aplikacji Lovely Ap dane dotyczące stosunku. Na podstawie tych danych oraz przy uwzględnieniu ankiet i wywiadów udzielonych w aplikacji przez partnerów, algorytm dobiera dopasowaną dla pary poradę. – Wszystkie porady w Lovely App zostały przygotowane przez współpracujących z nami seksuologów. Porady występują w formie sugestii nowych pozycji, technik stymulacji oraz innych kwestii związanych z seksem (gra wstępna, urozmaicanie pożycia, komunikowanie pragnień) i są generowane przez Lovely App po każdym stosunku – czytamy w opisie produktu. W 2016 r. Lovely Inc. został wybrany najlepszym startupem hardware’owym na festiwalu technologicznym Tech Open Air w Berlinie. W zeszłym roku na platformie crowdway.pl firma zebrała 1,64 mln zł od 143 inwestorów. A wydawałoby się, że w Polsce kwestie seksu, nie mówiąc już o erotycznych urozmaiceniach pożycia, to absolutny temat tabu.

Odstraszacz dzikusów
Nie wiem ile osób spotkało się z intruzem w postaci leśnej kuny, która lubi zakradać się pod maski samochodów i siać spustoszenie w instalacjach elektrycznych i warstwach izolacyjnych. Okazuje się jednak, że na tyle dużo, by startup Kunagone opatentował odstraszacz dzikiej zwierzyny w postaci wyzwalacza naturalnych zapachów psa. Ten ostatni jest bowiem naturalnym wrogiem kun. Produkt polskiego startupu to coś w rodzaju pudełka zapachowego, zawierającego włosie czworonożnego przyjaciela poddane obróbce termicznej, z dodatkiem wosku roślinnego z nutą zapachową dodatkowo odstraszającą dzikie zwierzęta. Wystarczy go ponoć umiejscowić w atakowanym obiekcie i problem mamy z głowy. Jedna sztuka kosztuje niecałe 10 zł, a 24-pak 210 zł. W 2017 r. firma sprzedała 20 500 sztuk swojego produktu. Aktualnie Kunagone zbiera kapitał na platformie equitycrowdfundingowej Beesfund. W ostatni wtorek, po 8 z 60 dni zbiórki, 33 akcjonariuszy wyłożyło na stół 19 tys. zł. Celem jest 400 tys. zł. Trudno powiedzieć, czy uda się zebrać całą kwotę, ale trzeba przyznać, że pomysł, choć nie bazuje na nowych technologiach, jest bardzo oryginalny. Być może jest on nastawiony na trend urbanizacyjny, w którym coraz więcej mieszkańców miast przenosi się na ich przedmieścia, gdzie łatwiej spotkać dziką zwierzynę.

 

Doklej sobie rzęsy
– Znaleźliśmy idealną okazję biznesową w bardzo nieoczekiwanym miejscu i musieliśmy nauczyć się wszystkiego od samego początku – mówili w wywiadzie dla portalu fintek.pl Paweł i Karol Wojciechowscy, dwaj byli bokserzy, którzy odnaleźli swoją niszę w branży kosmetycznej i założyli firmę Noble Lashes. Panowie postanowili wprowadzić na rynek szeroki wachlarz sztucznych rzęs oraz rozmaite akcesoria do ich pielęgnacji. W ofercie znajdziemy m. in. rzęsy jedwabne, wykonane z jedwabnych protein pochodzenia naturalnego, jak również rzęsy z domieszką włókna syntetycznego. Twórcy Noble Lashes chwalą się na swojej stronie, że ich produkt jest lekki, naturalnie wygięty, świetnie wygląda i jednocześnie nie obciąża naturalnych rzęs. Wydaje się, że pomysł świetnie wpisuje się w postępujący na świecie trend poprawy własnej urody, a przy tym – w przeciwieństwie do niektórych operacji plastycznych – nie jest inwazyjny dla ludzkiego organizmu. Firma nie narzeka na brak odbiorców. Swoje produkty eksportuje do ponad 30 krajów.

Skarpety a’la bułka z masłem
Okazuje się, że pomysł na biznes nie musi być wcale bardzo wyszukany. Swojej niszy można wciąż szukać w branży odzieżowej. Tak zrobiło trzech kumpli ze szkolnej ławki, którzy założyli Spox Sox, czyli firmę produkującą skarpetki o nietypowych wzorach. Panowie chcieli stworzyć alternatywę dla drogich produktów znanych marek, jednocześnie wnosząc w życie swoich klientów trochę więcej kolorytu. Ich produkty mają bowiem bardzo oryginalny design i równie oryginalne nazwy. W ofercie znalazłem m. in. takie oto modele: bordowa rozeta, co ma piernik do wiatraka, bułka z masłem, moda na sukces, czy ślepy jak kret. Para takich skarpet kosztuje 20 zł. Wydaje mi się, że w dobie odzieżowych sieciówek i chińskiej bylejakości, taki pomysł ma szansę powodzenia. Zwłaszcza, że na rynku pojawia się coraz więcej unikatowych marek odzieżowych sprzedających swoje produkty w sieci i cieszą się coraz większą popularnością klientów. Spox Sox zaczynał na przełomie 2015/2016 r. i już może pochwalić się kilkoma sukcesami. – Wysłaliśmy nasze kolorowe skarpetki do ponad 30 krajów na pięciu kontynentach. Przez ten czas sprzedaliśmy kilkadziesiąt tysięcy par skarpet, a do produkcji zużyliśmy przędzę bawełnianą liczoną w tonach – mówił w 2017 r. w wywiadzie dla portalu mambiznes.pl Bartosz Balcarek, jeden z założycieli firmy.

Moda dla czworonga
Z branżą odzieżową, choć skierowaną do zupełnie innego klienta niż Spox Sox, wiąże się także firma Warsaw Dog. Zajmuje się ona produkcją modowych akcesoriów dla… psów. Szelki, smycze i obroże tworzone są pod hasłem  #psiehajfaszyn i mają wyróżniać się na ulicy unikalnymi wzorami, inspirowanymi aktualnymi trendami i modą uliczną. Produkty są tworzone lokalnie przy wykorzystaniu usług polskich dostawców, a ich projektowaniem zajmują się absolwenci Akademii Sztuk Pięknych.

Pamiętam jak jedna z założycielek firmy – Zosia Kwiatkowska, mówiła w 2017 r., podczas finału konkursu CVC Young Innovator Awards, że klienci firmy pytali, czy do akcesoriów dla czworonogów można dokupić gadżety z tej samej linii, ale dedykowane właścicielowi. Na sali zrobiło się wesoło, ale założyciele Warsaw Dog potraktowali to pytanie poważnie i wprowadzili również linię akcesoriów dla ludzi, w tym m.in. nerkę spacerową, woreczek na smakołyki, czy kupownik (czyli pojemnik na woreczki do sprzątania). – Dwa lata temu, rozpoczynając działalność, skorzystaliśmy z rządowego programu „Wsparcie w Starcie”. Od samego początku Warsaw Dog jest przedsięwzięciem rentownym i stale dynamicznie rozwija się w nowych kierunkach. Aktualnie na zespół składają się cztery osoby, ale firma przewiduje, że stworzenie linii produktów dla ludzi pozwoli na stworzenie kolejnych miejsc pracy – mówiła podczas wspomnianej konferencji Zosia Kwiatkowska. Muszę przyznać, choć to oczywiście kwestia gustu, że produkty Warsaw Dog są całkiem ładne i jako właściciel czworonoga nie dziwie się, że ktoś chce po prostu ozdobić nieco swojego pupila.

Senior też DJ
Na wspomnianym finale konkursu CVC Young Innovator Awards zetknąłem się także z innym bardzo ciekawym projektem. To Dancing Międzypokoleniowy, czyli inicjatywa Pauliny Braun, która za cel obrała sobie przeciwdziałanie wykluczeniu osób starszych ze względu na wiek oraz łącznie pokoleń. Jak podkreślała twórczyni projektu – Dancing uczy tolerancji i odwagi życiowej, inspiruje do rozwijania swoich pasji niezależnie od wieku. Paulina Braun prowadzi start-up w ramach działań Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości w Warszawie. Bazowym działaniem jest organizacja potańcówek w modnych, stołecznych klubach. Ale na tym nie koniec.

W ramach projektu prowadzona jest także Senior Djs Academy, czyli akademii, w której seniorzy uczą się zawodu didżeja. Firma prowadzi też agencję castingową, z której można „wynająć” seniorów do produkcji filmowo-telewizyjnych seniorów. Jeśli nie wierzycie w powodzenie tego projektu, to zajrzyjcie na profil Dancingu na Facebooku, a tam znajdziecie zajawki różnych inicjatyw, w które zaangażowani byli seniorzy, w tym m. in. współpraca w telewizjami i youtuberami. Inicjatywa Pauliny Braun jest odpowiedzią na zachodzące zmiany demograficzne i problem starzejącego się, polskiego społeczeństwa. Pisałem już na łamach HiCash.pl o tym zjawisku (tzw. srebrne tsunami) zwracając uwagę na perspektywiczność biznesów wychodzących naprzeciw czekających nas wiekowych problemów.

Wraca moda na leżakowanie
Z ważnym problemem, a mianowicie permanentnym zmęczeniem dotykającym zapracowanych osób, próbuje zmierzyć się Magdalena Filcek, właścicielka wrocławskiej Kawiarenki Snu. W ostatni wtorek na portalu mambiznes.pl natknąłem się na informację, że w stolicy Dolnego Śląska otwiera ona pierwszą tego typu miejscówkę na świecie – Vinci Power Nap. Kawiarenka reklamuje się jako miejsce idealne do relaksu i regeneracji. Skierowane jest przede wszystkim dla pracowników korporacji, średnich i małych przedsiębiorstw. – Dziś ładujemy baterie telefonów, samochodów. czas pomyśleć też o nas – ludziach – mówiła w wywiadzie dla mambiznes.pl Magdalena Filcek. Podobno ma nam wystarczyć 20 min, by naładować akumulatory i z werwą wrócić na open space naszego korpo.

Relaks w takiej kawiarence nie oznacza, że dostaniemy tylko kojo i budzik, ale przede wszystkim jest tam innowacyjny system regeneracji bazujący na integracji sensorycznej. Jak można przeczytać w opisie firmy, dzięki autorskiej aranżacji wnętrza i wykorzystaniu zawieszonych w przestrzeni chust, sprawia, że odpoczynek przypomina ciału kołysanie w ramionach mamy, przytulanie, bezwzględną akceptację. W kawiarence wykorzystano instalacje oddziałujące na wszystkie ludzkie zmysły, w tym m. in. delikatny półmrok, specjalnie skomponowana ścieżka dźwiękowa, czy też orzeźwiający tlen. W przedszkolu leżakować kazano nam obowiązkowo, może to najwyższy czas, by taki obowiązek wprowadzić także w firmach. Zwłaszcza, że obie strony będą miały z tego pożytek – pracownik lepsze samopoczucie, a pracodawca efektywnego podwładnego.

Od mema do waluty
W świecie kryptowalut także istnieją interesujące i awangardowe pomysły. Jednym z nich, wprawdzie nie polskim, jest niewątpliwie dogecoin, czyli cyfrowy token, którego nazwa wywodzi się od popularnego w sieci mema o nazwie „pieseł”. Wydawać by się mogło, że tak jak mem, tak i inspirowany nim token będzie żartem. Twórcy dogecoina postanowili jednak wykorzystać modę na psa rasy Shiba, by stworzyć cyfrowy środek płatniczy z jego wizerunkiem. Chcieli w ten sposób dotrzeć do szerszego grona odbiorców niż bitcoin (było to w grudniu 2013 r.), tworząc walutę przywołującą przyjemne, wręcz rozrywkowe skojarzenia. Bitcoina przebić się nie udało, ale wielu użytkowników memowej waluty chwali sobie ją za prostotę. – Z powodu dość luźnego podejścia projekt nie rozwija się zbyt dynamicznie. Nie jest jednak martwy, gdyż sporo użytkowników wciąż wydobywa dogecoina – czytam na portalu bithub.pl. Jak na żartobliwe podejście do biznesu, „piesełcoin” całkiem nieźle sobie radzi. Jego rynkowa kapitalizacja, według portalu coinmarketcap.com, sięga blisko 900 mln dol.

Patent na gwałciciela
– Kiedy Sandra Seilz została napadnięta przez trzech pijanych mężczyzn podczas joggingu w jednym z lokalnych zagajników, napastnicy byli o krok od zdarcia z niej ubrania. Uratował ją przypadkowy przechodzień, dzięki któremu udało jej się uciec. Ale doskonale zdawała sobie sprawę, co jej groziło – czytam w serwisie innpoland.pl. Ta sytuacja skłoniła ofiarę do zaprojektowania Safe Shorts , czyli ochronnych spodenek, które zabezpieczają intymne miejsca kobiecego ciała przed atakiem napastnika. Są one wykonane z tego samego materiału, co kamizelka kuloodporna, posiadają system szyfrowanych zamków, a także wbudowany system alarmowy emitujący dźwięk o mocy 130 decybeli. Rozwiązania te są możliwie do zaadaptowania także do innych rodzajów garderoby, nie tylko do sportowej. Pomysł wydaje się całkiem obiecujący, zwłaszcza, że niedawna akcja #metoo uświadomiła wszystkim o jakiej skali zjawisku mamy do czynienia. Warto dodać, że mimo wysokiej ceny 149 euro, pierwsza partia Safe Shorts rozeszła się w Niemczech w oka mgnieniu.

Udekoruj swój tron
I na koniec prawdziwy hit, ale bez happy endu, czyli sedesy.com. Kilka lat temu można było przeczytać o tym startupie, który sprzedawał akcesoria do „tronów”. Były to głównie unikatowe deski klozetowe i śmieszne naklejki oraz tabliczki na drzwi. – To się nazywa znaleźć swoją niszę! Sedesy.com jak sama nazwa wskazuje jest to sklep „z akcesoriami” do „tronów” które powinny być godne króla. Nie dość, że serwis jest stylistycznie z tak zwanym „jajem” to jeszcze ma kilka ciekawych produktów, choć trzeba przyznać że asortyment jest na razie ograniczony – pisał w 2010 r. na portalu antyweb.pl Grzegorz Marczak. Pomysł był niewątpliwie awangardowy, ale chyba nie wypalił. Pod wspomnianym adresem nie ma już bowiem sklepu z adekwatnymi akcesoriami. Szkoda. Ale takie są biznesowe realia. Nie każdy może być „królem sedesów”, jak ojciec Laski, bohatera filmu „Chłopaki nie płaczą”. Opisane jednak wyżej pomysły pokazują, że „królami życia” można zostać na wiele innych sposobów.