Minęło sześćdziesiąt lat od czasu, gdy przyjmowanie porad inwestycyjnych od kobiety było uważane na Wall Street za kiepski żart. Dziś kobiety mogą brać udział w sesjach giełdy, zarządzać funduszem inwestycyjnym, ale jest ich jak na lekarstwo. Nie inwestują, choć mogą i – jak się okazuje – robią to bardzo dobrze.

W 2016 roku zmarła ikona Wall Street, 101-letnia Irene Bergman.Jedna z pierwszych kobiet w Stanach, która profesjonalnie zajmowała się inwestowaniem. Nigdy nie skończyła szkoły średniej. Jej edukację przerwała wojna, która w 1942 roku kazała rodzinie bankierów uciekać z owładniętych wojną Niemiec.

Pracę na Wall Street Irene rozpoczęła w 1957 roku. – Nie było tu wielu kobiet – opowiadała w wywiadzie dla Bloomberga. Pracowała niemal do ostatnich dni życia, w ostatnich latach obsługując klientów ze swojego domu, w otoczeniu ukochanych antyków i XIX-wiecznych obrazów. Miała stałych klientów, którzy doceniali jej superkonserwatywne podejście do zarządzania aktywami

Irene Bergman osiągnęła wiele, ale w jednym ze swoich ostatnich wywiadów przyznała, że nie udało się jej spełnić największego marzenia – zostać traderem na Wall Street – To byłaby zabawa! Nigdy nie dostałam takiej oferty. Byłam kobietą – wyznała.

Z otwartymi rękami świat inwestorski nie powitał też innej amerykańskiej ekspertki – Geraldine Weiss. Pomimo wykształcenia i pasji do finansów,  bezskutecznie szukała pracy w inwestycjach. Proponowano jej co najwyżej pozycję sekretarki. W 1964 roku, w wieku 40 lat, zaczęła rozsyłać swój newsletter Investment Quality Trends  z poradami inwestycyjnymi.

Nie wyobrażam sobie, że kiedykolwiek będę przyjmował porady inwestycyjne od kobiety. Chyba, że dostałaś je od mężczyzny” – napisał do Geraldine jeden z odbiorców. To wtedy Geraldine przestała podpisywać się swoim imieniem. Przez dekadę wysyłała newsletter jako G.Weiss. Ujawniła się dopiero wtedy, gdy jej praca stała się wystarczająco szanowana. Newsletter istnieje do dziś, choć dziś tradycję kontynuuje grono jej pracowników.

Inwestor znaczy mężczyzna
Historie Irene i Geraldine to nawet nie przykłady szklanego sufitu, to betonowe drzwi, które przez lata rynek inwestycyjny zamykał kobietom przed nosem. Finanse to bardzo zdominowana przez mężczyzn branża, ale gdy czyta się dane dot. udziału kobiet w inwestycjach – nieważne indywidualnych, zbiorowych, czy profesjonalistek zarządzających funduszami, to naprawdę można poczuć się jak na początku ubiegłego stulecia. Co tu dużo mówić, w sesjach londyńskiej giełdy kobietom można uczestniczyć dopiero od 1973 roku.

Mimo dostępności parkietu, na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, kobiety stanowią dziś tylko ok. 17 procent inwestorów indywidualnych. Skąd tak mały odsetek pań? Eksperci szukają przyczyny w tym, że kobiety mają mniejszą niż mężczyźni skłonność do podejmowania ryzyka. Dziwne, że z wiekiem kobiety nagle stają się niepoprawnymi ryzykantkami, bo najchętniej inwestują Polki w wieku 46-55 lat.

Na giełdzie kobiet jest mało, ale w świecie funduszy inwestycyjnych jest wręcz dramatycznie: w Polsce kobiet zarządzających w funduszach inwestycyjnych jest 3,57 proc*. Na świecie – 10 proc. i od dekady spada.

Kobiety inwestują inaczej, ale równie skutecznie
Iwona Białomazur, która różnicami w sposobie inwestowania kobiet i mężczyzn zajmuje się zawodowo w publikacji Czy płeć osoby zarządzającej ma wpływ na styl funduszu inwestycyjnego oraz stopę zwrotu?  pisze, że fundusze inwestycyjne zarządzane przez kobiety osiągają porównywalne wyniki do tych zarządzanych przez mężczyzn. Okazuje się, że – wbrew obiegowym opiniom – kobiety wcale nie są gorszymi inwestorkami.

Kobiety są co prawda mniej skłonne do ryzyka, za to inwestują bardziej pasywnie i długoterminowo (w modelu: kup i trzymaj). To ich ogromna zaleta. Taki styl inwestowania zaleca m.in. amerykański magnat Warren Buffet, który w środowisku giełdowym nazywany jest wyrocznią z Omaha, więc aż strach mu nie wierzyć. Swoje racje potwierdził m.in. wygranym pod koniec ub. roku 10-letnim zakładem. Buffett postawił pół miliona dolarów na to, że żaden profesjonalny inwestor nie zarobi więcej na inwestycjach w pięć dowolnie wybranych funduszy hegingowych niż 10-letni pasywnie zarządzany fundusz Vanguarda. I jak zwykle miał rację.

Więcej złego może wyrządzić na rynku kapitałowym inwestor, który nadmiernie przecenia swoje zdolności i doświadczenie i wykonuje bardzo dużo ruchów inwestycyjnych (tzw. aktywne inwestowanie): to kupuje, to sprzedaje – oczywiście, przekonany o prawidłowości swoich ruchów.  Tymczasem każda z tych transakcji kosztuje. W ogólnym rozliczeniu często koszty aktywności przewyższają stopę zwrotu.

Sama skłonność do ryzyka zaczyna być jednakowo u kobiet i u mężczyzn, jeśli mają podobny status zawodowy, doświadczenie i wykształcenie. Z tego wynika, że kobieca zachowawczość nie jest wrodzona, tylko wyuczona (i może być skutecznie “oduczona”).

Polskie gwiazdy inwestowania
Choć inwestorek w Polsce mamy mało, to jak już inwestują – robią to świetnie. To w Polsce działa jedyny w Europie fundusz inwestycyjny Venture Capital założony przez kobietę – Experior Venture Fund. Na jego czele stoi Kinga Stanisławska, która wraz Marzeną Bielecką i Magdą Grzybowską zarządzają 80-milionowym funduszem. W październiku po raz pierwszy zorganizowały w Warszawie spotkanie dla inwestorek Venture Capital z Europy Środkowo-Wschodniej. W spotkaniu wzięło udział ponad 60 ekspertek z regionu

Jasną gwiazdą wśród Polek-inwestorek jest też Ela Madej, która z przedsiębiorczyni technologicznej zmieniła się w inwestorkę – założyła i zarządza działającym w San Francisco funduszem Fifty Years. Wcześniej była partnerem w funduszu z krakowskimi korzeniami i europejskim zasięgiem- Innovation Nest. Od 2014 roku na stałe mieszka w Stanach Zjednoczonych.

* "W Polsce jest 61 towarzystw funduszy inwestycyjnych, lecz tylko połowa z nich ujawnia nazwiska osób zarządzających aktywami. Według informacji podanych na stronach internetowych, aktualnie w 32 towarzystwach zarządza 162 mężczyzn oraz zaledwie 6 kobiet, czyli 3,57%. Na największym rynku kapitałowym świata, w USA, w badaniu, które objęło wszystkie indywidualnie zarządzane fundusze w latach 1994–2003, doliczono się 190 kobiet zarządzających. Liczba kobiet wprawdzie stale rośnie, lecz udział funduszy inwestycyjnych zarządzanych przez kobiety jeszcze nigdy nie przekroczył poziomu 10%" -  Czy płeć osoby zarządzającej ma wpływ na styl funduszu inwestycyjnego oraz stopę zwrotu?, Iwona Białomazur.