Za oknem szaro. Ostatnio trudno o dzień bez smogu, Warszawa stoi zapchana samochodami. Niedostatek miejsc postojowych jest wymówką do parkowania wszędzie, od chodników po zatoki autobusowe. Osiedla pobudowane na rogatkach pompują do miasta kolejne samochody. W większości z nich jedzie jedna osoba. Zmieniajmy to, albo się udusimy. Na szczęście są rozwiązania: carpooling i carsharing.

Nie jestem wrogiem samochodów, sam w razie potrzeby wskakuję za kółko. Ale jeżeli nie masz dzieci, auto wykorzystujesz głównie do dojazdów do pracy i robisz nim rocznie do 8 tys. kilometrów, nie potrzebujesz go na własność. Jasne, regularny wynajem w klasycznych wypożyczalniach jest zbyt drogi. Korzystanie wyłącznie z Ubera szarpie za kieszeń. Komunikacja miejska nie wszystkim odpowiada, a na rowerze nie każdy chce jeździć. Na szczęście od niedawna mamy hit, którym są firmy carsharingowe.

Idea jest prosta, ściągasz na komórkę aplikację, dodajesz prawo jazdy, podpinasz kartę albo ładujesz konto. Aplikacja pokazuje stojący najbliżej ciebie samochód.  Otwierasz go przy jej pomocy, wyjmujesz ze schowka kluczyki i jedziesz. Tankujesz przy użyciu karty operatora a jedyne koszty jakie ponosisz to opłata za minutę użytkowania i za przejechane kilometry. Po skończonej jeździe samochód zostawiasz na dozwolonym miejscu postojowym. Za postój płaci operator. Czy może być coś wygodniejszego?

Na przykład po Warszawie możemy jeździć samochodami trzech firm. Panek CarSharing ma 300 hybrydowych Yarisek w automacie. Ceny atrakcyjne – opłata za kilometr to 65 groszy, każda minuta kosztuje 50 groszy.

Traficar to 300 sztuk Reanult Clio. Za przejazd płacimy 80 groszy za kilometr i 50 groszy za minutę.

4Mobility ma dwa modele wypożyczeń: otwarty, typowy dla carsharingu, gdzie wóz bierzemy z ulicy, oraz bazowy, w którym możemy zarezerwować samochód wcześniej i odbieramy go z bazy firmowej. Obecnie firma ma 200 samochodów Hyundai. W opcji otwartej osztują 80 groszy za kilometr i 48 groszy za minutę.

Drugim rozwiązaniem dla Warszawy jest carpooling. Najbardziej znanym serwisem jest Blablacar, łączący kierowców z pasażerami jadącymi w to samo miejsce. Główny cel to obniżenie kosztów podróży. Użytkownicy Blablacar szukają przede wszystkim partnerów do jazdy na dłuższych dystansach. Oddam wam za darmo pomysł na aplikację. Niech ktoś zrobi Blablacara służącego do szukania współziomków do lokalnych dojazdów do pracy. Tylko krótkie dystanse.

Aplikacja nie musi mieć skomplikowanych funkcji. Wpisujemy miejsce i godzinę startu, cel podróży, dodajemy w jakim promieniu ma nam szukać chętnych do podwózki do i z pracy. W najprostszej wersji tyle powinno wystarczyć. Co najlepsze, żaden z uczestników pracowego carpoolingu nie musi mieć samochodu, ponieważ weźmiemy sobie bryczkę z ulicy. Dlatego dodatkową funkcją naszej aplikacji może być pokazywanie równocześnie samochodów wszystkich firm carsharingowych.

Możemy umawiać się na regularne dojazdy do pracy albo ad hoc na koncert, głośną premierę kinową, wystawę, duży event czy nadwiślańskie bulwary.

Policzyłem jak wyglądałyby koszty wspólnych podróży do pracy w przypadku dojeżdżania z Białołęki na Okopową i z Miasteczka Wilanów do Mordoru*.

W pierwszym przypadku Panek zawiózłby nas za 32, w drugim za 17 złotych. 4Mobility odpowiednio 34 i 18 zł. Najdroższy Traficar kosztuje w pierwszym przypadku 35 zł, drugi to 18 zł. Gdybyśmy na dojazdy zebrali drużynę czteroosobową, za kurs dłuższy płacilibyśmy 7-8 zł, za krótszy około 4 zł od osoby. Czyli niewiele drożej od biletu jednorazowego, ale w dużo większym komforcie.

Władze Warszawy przymierzają się do wprowadzenia opłat za wjazd do centrum, ale czekają z tym do uchwalenia odpowiednich przepisów przez Sejm. Koszty abonamentu parkingowego są do zmiany, w tej chwili posiadacze samochodów płacą w Warszawie tylko 30 złotych rocznie. Docelowo pewnie zdrożeje parkowanie w strefie. Idą zmiany.

Warszawa to nie Berlin, 800 samochodów z carsharingu do dyspozycji wszystkich mieszkańców to kropla w morzu. Na szczęście operatorzy sukcesywnie zwiększają liczbę dostępnych aut. To dobry moment na stworzenie Blablacara do krótkich dojazdów wynajmowanymi samochodami.

*Wyliczenia na podstawie średniej odległości z tras sugerowanych przez Google Maps. Czas dojazdu wyliczony przy założeniu, że średnia prędkość poruszania się po Warszawie w korku to 20 km/h.