“Sillicon Valley is coming” – napisał w 2015 roku do swoich inwestorów Jamie Dimon, szef największego amerykańskiego banku JP Morgan. Spodziewaliśmy się końca banków, które zostaną zastąpione przez innowacyjne startupy. W tym roku znaleźliśmy się bliżej tej rewolucji niż kiedykolwiek. I jedno wiemy na pewno: startupy bez banków nie pociągną, ale i tak na rynek usług finansowych wejdzie wielu nowych graczy. Kto zarobi?

13 stycznia zaczęła obowiązywać we wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej dyrektywa PSD2 (nawet w Wielkiej Brytanii, pomimo Brexitu). Co to znaczy? Odtąd nie tylko banki będą miały dostęp do informacji o naszych kontach bankowych. Na rynku finansowym pojawia się miejsce dla nowych biznesów. Komisja Europejska liczy na to, że dzięki nowemu prawu rynek usług płatniczych będzie bardziej innowacyjny i przyjazny klientowi (przez większą konkurencję na rynku).

Z badania opublikowanego przez Accenture w styczniu 2017 roku wynika, że 40 proc. Amerykanów z pokolenia Y (osoby urodzone pomiędzy 1980 a 2000 rokiem) rozważyłoby korzystanie z usług bankowych amerykańskich gigantów technologicznych (mając zapewne na myśli Facebooka, Google’a i Amazona – przyp. red.). To pokazuje, że nadeszły czasy, gdy operacje płatnicze jesteśmy w stanie powierzyć nie tylko bankom.

Nowe prawo europejskie udostępnia informacje o historii naszych transakcji i umożliwia inicjowanie płatności grupie nowych podmiotów. Jakie biznesy na tym skorzystają?

  1. Nowe aplikacje z dostępem do wszystkich naszych kont

Banki nie mają już monopolu na informację o tym, kiedy i za co płacimy (do tej pory w regulaminach kont bankowych była zawarta informacja o tym, że użytkownik nie może udostępniać dostępów podmiotom trzecim). Banki, zgodnie z nowym prawem, będą musiały udostępnić te dane tzw. podmiotom trzecim przez API.  

To otwiera pole dla firm i startupów tworzących dwa typy usług:

  • zlecające płatności (AIS – account information services) np. z poziomu sklepu online,
  • pobierające i wykorzystujące informacje o naszych wszystkich kontach bankowych i transakcjach w jednym miejscu (AIS – account information services).

Dzięki nim nie będziemy musieli logować się oddzielnie w bankowości internetowej każdego banku, w którym mamy pieniądze za każdym razem, gdy będziemy chcieli sprawdzić stan naszych środków. Saldo zbiorcze i całą historię transakcji będziemy mogli przejrzeć też w jednym miejscu z poziomu aplikacji.

  1. Nowe funkcjonalności sklepów internetowych

Co ciekawe, podobne usługi teoretycznie może dla nas świadczyć na przykład sklep internetowy, który będzie mógł mieć dostęp do informacji o stanie naszego konta. Wyobraźmy sobie, że będzie nam podpowiadał tylko te produkty, na które nas stać. Przynajmniej nie będziemy się frustrować. Na pewno zmianą będzie fakt, że już nigdy nie trzeba będzie logować się do swojego konta bankowego, żeby zapłacić za wybrane w sklepie towary.

Tego, jakie warunki będą musiały spełnić firmy i instytucje, żeby móc uzyskać dostęp do danych bankowych, określą tzw. RTS-y i polskie przepisy implementujące unijną dyrektywę. Możemy spodziewać się jednak tego, że wiedzę o stanie naszego konta teoretycznie będzie mógł uzyskać nawet internetowy sklep z oponami, jeśli tylko się na to zgodzisz, a on wykaże, że jest w stanie twoje informacje odpowiednio zabezpieczyć.

  1.  Ekonomia API – morze możliwości dla nowych fintechowych graczy

To, że dane o naszych saldach i historii transakcji będą mogły wyjść poza banki otwiera morze możliwości dla nowych usług finansowych, które powstaną na bazie udostępnionych informacji – podobnie jak na bazie udostępnionych przez Google’a czy Facebooka danych powstało wiele innych usług: od geolokalizacji na podstawie google’owskich map po weryfikowanie klientów za pomocą aktywności w social mediach.

Tutaj otwiera się pole kreatywności dla startupów i firm technologicznych. Wyobraźmy sobie, że na Facebook’u dostępna jest usługa, dzięki której należność za bilety na koncert lub inne wydarzenie, do którego “dołączamy”, jest automatycznie ściągana z naszego konta. Albo możemy ściągnąć należności od naszych znajomych, którzy dołączyli do grupy, w której ustalamy wysokość składki na prezent dla przyjaciela – automatyczne ściąganie należności od potwierdzonych członków grupy na pewno doceniłby każdy, kto choć raz założył pieniądze za innych “chętnych”.

Wreszcie może powstanie sprytny system zarządzania opłatami stałymi: za prąd czy telefon. Naprawdę trudno ogarnąć umysłem, dlaczego w 2018 roku najlepszą usługą, jaką mamy w ramach rozliczeń z dostawcą prądu są przelewy zdefiniowane. Przydałaby się maszynka realizująca opłaty za prąd i telefon, a  przy okazji porównująca oferty – tak, żeby naprawdę łatwo można było zmienić operatora, gdy warunki stają się niekorzystne.

  1. Miejsce pośredników finansowych zajmą market place’y

Kończą się czasy, gdy po poradę kredytową czy inwestycyjną będziemy szli do pośrednika. Nowe regulacje uwalniające dane umożliwią powstawanie porównywarek ofert finansowych dostosowanych do tego, ile mamy pieniędzy, jak je wydajemy, ile zarabiamy i jakie mamy zobowiązania finansowe. Wreszcie ten rynek wejdzie na drogę otwartej konkurencji, a zarobią na nim ci, którzy zainwestują w technologię integrującą oferty finansowe  (nie tylko banków, ale też pożyczek społecznościowych i innych nowych form pozyskiwania środków) z API banków, przez które w łatwy sposób będzie można zobaczyć profil finansowy klienta.

W ogóle czeka nas rewolucja w możliwości tzw. profilowania klienta. Jeśli dodamy do wszystkich informacji, które mają o nas marketerzy, jeszcze te finansowe – zacznie brakować chyba już tylko danych medycznych i dotyczących naszego życia seksualnego.

  1. Zupełnie nowe usługi księgowe

Wreszcie będzie możliwa bezpośrednia integracja kont bankowych ze zautomatyzowanymi usługami księgowymi. Koniec wożenia papierów do księgowej? Nie od razu, ale na pewno regulowanie transakcji na podstawie zaksięgowanych już faktur będzie można całkowicie zautomatyzować.

  1. Tożsamość klienta potwierdzi układ żył?

Z jednej strony nowe prawo zwiększa liczbę firm i instytucji, które będą mogły mieć dostęp do danych naszych kont, ale z drugiej zwiększa wymagania dotyczące graczy rynku finansowego. Jednym z takich wymagań jest wprowadzenie tzw. silnego uwierzytelnienia transakcji, czyli każda firma, która będzie chciała w naszym imieniu zainicjować transakcję na naszym koncie będzie musiała dwa razy sprawdzić, czy my to my.

I jak zawsze – gdzie pojawia się nowa regulacja, tam pojawia się szansa dla biznesów. Na tym zapisie zyskają akurat startupy zajmujące się potwierdzaniem tożsamości użytkownika przez internet.

Przepisy unijne przewidują, że można to robić na trzy sposoby: 

  • na podstawie wiedzy użytkownika (coś co wie tylko użytkownik np. imię pierwszej miłości etc.),
  • na podstawie czegoś, co posiada wyłącznie użytkownik, np. nasz telefon (np. rozwiązanie polskiego startupu PHONEID),
  • na podstawie cechy użytkownika, która jest niepowtarzalna, a do takich cech należy m.in. nasz głos (do uwierzytelniania użytkownika wykorzystuje go m.in. startup VoicePIN, rysy twarzy (systemy rozpoznawania twarzy), odciski palca (rozwiązania takie jak TouchID), tęczówka oka czy nasze pismo (w stosowaniu go jako metody werfyfikacji świetnie sprawdza się poznański IC Solutions). Unikalny ma każdy z nas również układ żył – już dziś czytniki układu krwionośnego palca lub dłoni chronią dostępu na przykład do sejfów (np. AutoID). Unikalną mamy też postawę i sposób chodzenia, choć trudno wyobrazić sobie, żebyśmy wykorzystali te właśnie sposoby, aby zapłacić za kieckę w internetowym sklepie (chyba że przy okazji skanowania sylwetki, sklep dopasowałby odpowiedni rozmiar).

    Skoro na rynku robi się tyle miejsca dla nowych graczy, to dlaczego nie wierzę, że startupy zastąpią banki? Z dwóch powodów: banki mają coś, czego nie mają startupy: klientów. Może okazać się więc, że nowe usługi będą mogły rozwijać się wyłącznie we współpracy z bankami  (chyba że startupy tworzące nowe usługi spróbują zawrzeć biznesowe sojusze z innymi uczestnikami rynku, którzy mają klientów – ubezpieczycielami). Drugi powód może dotyczyć barier wejścia na rynek nowych podmiotów. Wymagania dotyczące zabezpieczenia danych i płatności internetowych mogą sprawić, że tylko duzi gracze będą mieli wystarczające środki na sfinansowanie odpowiedniej infrastruktury.
Konsultacja merytoryczna: Piotr Góralczyk, UnifiedAPI Technology Sandbox i FinTech Cluster.