501 lat temu wprowadzono w Polsce pańszczyznę

Pańszczyzna stała się symbolem niesprawiedliwego podziału pracy i korzyści wynikających z jej efektów. Jej społeczne i psychologiczne skutki widzimy do dziś w relacji pracownik-pracodawca.

Zakazana przez Konwencję Genewską z 1956 roku pańszczyzna to praktyka zbliżona do niewolnicwa polegająca na spoczywającym na dzierżawcy obowiązku zamieszkiwania na terenie dzierżawionym i pracy na rzecz właściciela ziemi. Nie ma znaczenia czy za pracę otrzymuje się wynagrodzenie. Istotne jest to, że nie można tej powinności odmówić bez szkody dla dzierżawy.

Obowiązek pańszczyzny został wprowadzony 7 stycznia 1520 roku na mocy wydanego przez króla Zygmunta (zwanego później Starym) przywileju toruńskiego. Przepis ten miał ujednolicić i wziąć w ramy prawa praktykę nakładania na chłopów przez szlachtę obowiązku darmowej pracy w zamian za udostępnienie uprawnej ziemi. Według dokumentu miał to być jeden dzień w tygodniu, podczas gdy wcześniej w różnych regionach kraju było to zwyczajowo od dwóch do czterech dni w roku. Na mocy  prawa posiadacze ziemscy stawali się dysponentami darmowej siły roboczej, której intensywniejsze wykorzystanie kusiło coraz bardziej.

Z biegiem czasu nastąpił wyraźny podział ciężaru nakładanych obciążeń w różnego rodzaju majątkach. W królewszczyznach, czyli na terenach należących do władcy, pańszczyzna w II połowie XVII wieku wynosiła 2 dni z łana, tzn. chłopska rodzina dzierżawiąca na swoje utrzymanie pół łana musiała raz w tygodniu wyznaczyć jedną osobę (najczęściej głowę rodziny) do darmowej pracy. Dużo większe obciążenia nakładane były w majątkach prywatnych i kościelnych, które w tamtym czasie otrzymały wolną rękę w zakresie nakładanych obowiązków.

Chłopi przy pracy w polu - miniatura ze średniowiecznego kodeksu.

W XVIII wieku dochodziło do absurdalnych sytuacji, w których z 1/3 łana odpracować było trzeba nawet 12 dni w tygodniu. W takiej sytuacji jedna rodzina musiała wyznaczyć kilku swoich przedstawicieli do darmowej pracy. 

W tym samym okresie coraz powszechniejsza stawała się wiara w gorsze pochodzenie chłopów, którzy wywodzić się mieli od Chama - jednego z synów Noego, który za wyśmianie nagiego ojca został przez niego przeklęty. Miało to uzasadniać gorsze położenie najgorzej sytuowanych mieszkańców państwa. Wygodne, motywowane do tego religijnie tłumaczenie, stało się podstawą do coraz większych wymagań oraz dalszego ograniczenia praw. Przeciwko takiemu postrzeganiu chłopów grzmiał w swych kazaniach jezuita Piotr Skarga tłumaczący, że włościanie mają duszę i są ludźmi, stąd należy im się lepsze traktowanie.

Wprowadzenie obciążeń pańszczyźnianych przyniosło skutek odwrotny do zamierzonego. Przede wszystkim, chłopi pozbawieni wynagrodzenia za pracę w folwarku byli nieefektywni, często też uciekali z majątków. To rodziło frustrację szlachty jako stanu i naciski na coraz ostrzejsze ograniczenie praw, jak na przykład zakaz opuszczania wsi czy zwiększenie ilości odpracowywanych dni. Jednak sankcje wcale nie ograniczały zjawiska, z którym miały walczyć. 

Obowiązkowa pańszczyzna przypieczętowała na ponad 300 lat zatrzymanie procesu rozwoju warstwy chłopskiej. O ile wcześniej częste były kariery, nawet akademickie, chłopskich synów, o tyle później już do nich nie dopuszczano. Zdarzały się ucieczki z majątków, niekiedy bardzo surowo karane, a renegaci zasiedlali odludne tereny. Tak, między innymi, powstała Kozaczyzna na Ukrainie, a także leśne wioski kurpiowskie na północnym Mazowszu.

Ucisk chłopów był dostrzeżony m.in. przez Andrzeja Bobolę (kanonizowanego męczennika Kościoła katolickiego), który widział w nim przyczynę klęsk, jakie spadły na Rzeczpospolitą w serii wojen, m.in. Potopu, w XVII wieku. Dlatego obietnicę poprawy losu chłopów i mieszczan zapisał w ślubach lwowskich uroczyście złożonych przez króla Jana Kazimierza 1 kwietnia 1656 roku:

...obowiązuje się, iż po uczynionym pokoju starać się będę ze stanami Rzeczypospolitej usilnie, ażeby odtąd utrapione pospólstwo wolne było od wszelkiego okrucieństwa...

Obietnica złożona w ślubach nigdy nie została wypełniona wobec stanowczego sprzeciwu szlachty. Jan Kazimierz abdykował w 1668 r. Jeden z jego następców, Stanisław Leszczyński, przyznawał bez ogródek:

Nie byłbym szlachcicem, gdyby chłop nie był chłopem; podłość kondycji chłopskiej naszę wynosi.

Wielu działaczy społecznych i myślicieli w ciągu wieków próbowało zlikwidować, lub przynajmniej ograniczyć postrzegany przez nich za karygodny model społeczny. Jednym z nich był Andrzej Zamoyski, który w swych dobrach w 1760 r. zamienił pańszczyznę na czynsz, a w późniejszych latach przygotował kodeks praw ziemskich poprawiający życie chłopów, odrzucony jednak przez sejm w 1780 r.

Paradoksalnie, zniesienie pańszczyzny przyniosły dopiero zabory i decyzje władców, którzy w ten sposób chcieli pogłębić podziały między najniższymi warstwami społeczeństwa (pozbawionymi tożsamości narodowej) a szlachtą będącą rezerwuarem postaw patriotycznych i siedliskiem buntów. W zaorze pruskim zniesiono ją na podstawie serii praw w latach 1811-1850, w zaborze austriackim edyktem z 1848 r., w 1861 r. w zaborze rosyjskim. 

Pewne formy pańszczyzny w szczątkowej formie przetrwały na terenie Spisza i Orawy, będących formalnie częścią Węgier pod panowaniem Wiednia. Była to tak zwana żelarka, w której chłop (żelorz) zmuszony był już po otrzymaniu ziemi na własność wydzierżawić kolejny jej fragment od pana, za co zmuszony był do nieodpłatnej pracy dla dworu. Te ostatnie relikty starego systemu feudalnego zlikwidowano dopiero w 1931 r. ustawą Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej.


/
/artykul/5761/501-lat-temu-wprowadzono-w-polsce-panszczyzne

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.