Polka nagrodzona za uratowanie klasztoru we Francji

Na naszych stronach mówimy najczęściej o startupach, nowych technologiach i finansach. Ale im częściej o nich piszemy, tym bardziej pragniemy przyrody i spokoju. Dlatego szczególnie cenimy tych, którzy pracą własnych rąk wydobywają piękno dzieł ludzkich sprzed wielu wieków. Czasami, bez szkody dla głównych tematów, będziemy o tym pisać.

Julita Stadnicka urodziła się w Polsce, ale wyjechała z komunistycznego kraju przed ukończeniem 18 lat. We Francji, dokąd wyemigrowała, poznała swojego męża, Patricka Mousette. Jedną z cech, które ich połączyły był szacunek do rzemieślniczej pracy okraszonej artystycznym kunsztem. Ona bowiem została rzeźbiarką, on zaś konserwatorem zabytkowych mebli. Do zawiązanej relacji brakowało tylko miejsca, w którym ludzie z ich talentami mogli budować szczęście.

W opactwie de la Clarté-Dieu, a w zasadzie jego ruinach, zamieszkali w 2002 roku. Położenie wśród lasów, z dala od siedzib ludzkich, na uboczu popularnego turystycznie regonu Doliny Loary mogło budzić zarówno zachwyt, jak i przerażenie. Zwłaszcza, że niewielki kompleks budynków pozostawał niezamieszkany od 1791 roku, kiedy rewolucja francuska przepędziła z niego ostatnich cystersów. Po zakonnikach pozostały stawy, znany w całej zachodniej Europie ślad bytności mistrzów wodnej inżynierii.

Opuszczony klasztor stał się na przełomie XVIII i XIX wieku rezerwuarem materiału budowlanego. Na szczęście w okolicy brakowało ludzi, którzy chcieliby cokolwiek budować, a i budulca było aż nadto. Sam budynek klasztoru posadowiony jest na wzgórzu, pod którym rozciąga się dwuhektarowy kompleks podziemnych kamieniołomów. Szczęśliwie dla dzisiejszych właścicieli rewolucja i jej następcy do zniszczenia wybrali świątynię, zachowując budynki mieszkalne. Ogień brutalnych zmian strawił jednak wszystkie pamiątki po sakralnej przeszłości tego miejsca. Jak mówi Julita Stadnicka-Mousette, przez 17 lat życia w tym miejscu nie znaleźli żadnych pamiątek po ośmiu stuleciach istnienia opactwa:

- To co często odnajdujemy, to jedynie kamienie z murów i elementy dekoracyjne świątyni, która tutaj istniała. Wydobywamy je z ziemi, czasem znajdujemy w kamieniołomach. W ostatnich kilkunastu latach odsłoniliśmy fundamenty kościoła, które obecnie, wraz z bazami kolumn dzielących nawy, można podziwiać. - mówi pani Julita.

Jednym z najbardziej niezwyłych miejsc dzisiejszego kompleksu jest poddasze klasztornego budynku mieszkalnego. wzniosły dach podtrzymuje więźba dachowa z trzynastego wieku. Dwukrotne badanie rzeczoznawców potwierdziło, że jest to jedna z najstarszych tego typu konstrukcji w Europie zaledwie kilkanaście lat młodsza od tej z paryskiej katedry, którą w kwietniu strawił ogień.

Polsko-francuskie małżeństwo ratuje i konserwuje to miejsce z pieczołowitością pasjonatów wierzących w to, że to miejsce ich wybrało a nie oni je. Stali się jego kustoszami, ale też sługami podporządkowującymi całe swoje życie pewnej idei. Widać to w pietyzmie szczegółów, form i materiałów, elementów składających się na klasztornie surowe, ale rodzinnie ciepłe i przyjazne miejsce. Gościnne pokoje oferują również turystom. 

- Jesteśmy na uboczu głównego szlaku Doliny Loary, która skupia większość ruchu turystycznego. Mimo to staramy się wraz z innymi ośrodkami w okolicy zachęcać do odwiedzenia tej części regionu, między innymi tworząc i promując lokalne szlaki turystyczne. - mówi pani Julita.

Praca państwa Mousette została doceniona przed kilkoma dniami nagrodą Le Grand Trophée przyznawaną przez La Fondation pour les Monuments Historiques za najlepsze dokonanie renowacyjne ostatniego roku. Choć trzeba powiedzieć, że renowacja to nienajlepsze określenie dla działań, które mają utrzymać piękno i zachować od zniszczenia. Sami laureaci przyznają, że laur nie jest zwieńczeniem, ale etapem.

- W najbliższych dniach czeka nas wizyta komisji historycznej, która ma ocenić możliwość ratowania pięknej kamiennej sali pod budynkiem klasztornym. Jej konserwacja pochłonie ogromną sumę - 300 tysięcy euro. Nie mamy takich środków, dlatego bardzo liczymy na wsparcie publiczne. Trzymajcie kciuki. - dodaje pani Mousette.

Opactwo można odwiedzać turystycznie, można też organizować tam spotkania i konferencje. No i można porozumieć się po polsku, co dla naszych Czytelników może mieć niebagatelne znaczenie. Więcej informacji pod linkiem TUTAJ

Powyższe zdjęcia pochodzą z filmu o laureatach konkursu, który z kolei możecie obejrzeć poniżej.

 


/
/artykul/5747/polka-nagrodzona-za-uratowanie-klasztoru-we-francji

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.