W Meksyku państwo przestraszyło się bandytów z kartelu Sinaloa i wypuściło przestępcę na wolność

Według amerykańskiej agencji ds. walki z narkotykami DEA, Joaquín "El Chapo" Guzmán to w tej chwili najpotężniejszy baron narkotykowy. Dlatego jego ujęcie przed trzema laty, było wielkim sukcesem w walce ze zorganizowaną przestępczością. 

Jednak pomimo odsiadywanego przez niego dożywocia i buńczucznych przechwałek przedstawicieli najwyższych władz Meksyku o “potężnym ciosie wymierzonym w zorganizowaną przestępczość”, to co dzieje się na naszych oczach na ulicach Culiacan, stolicy stanu Sinaloa, zdaje się zadawać kłam oficjalnej narracji. Potwierdza natomiast słowa przypisywane “El Chapo”, który powiedział kiedyś, że może nie jest prezydentem Meksyku, ale to on Meksykiem rządzi. 

Handel narkotykami przynosi nadzwyczajne zyski. Według obliczeń agencji UNODC, działającej z ramienia ONZ, rynek narkotyków w 2013 roku był wart 435 miliardów dolarów. Dokument "Economic and Social Consequences of Drug Abuse and Illicit Trafficking,", opublikowany przez ONZ w 1998 roku, podawał następujące wartości obrotu poszczególnych narkotyków:

heroina 100-110 mld dolarów 
kokaina 110-130 mld dolarów
marihuana 75 mld dolarów
syntetyczne narkotyki 60 mld dolarów

Łączna wartość: 360-400 mld dolarów

Ostrożne szacunki mówią o tym, że narkotyki stanowią 1 proc. wartości światowego produktu brutto. To jest dużo pieniędzy. Jest o co walczyć, zwłaszcza że jest to idealny rynek sprzedawcy, który może dyktować dowolną cenę na swój produkt. Dlatego ulice Meksyku czy Kolumbii od lat spływają krwią. 

Baronowie narkotykowi, którzy przetrwali walkę o władzę, są bardzo bogatymi ludźmi. Pablo Escobar zgromadził majątek, który w chwili jego śmierci był wart 30 mld dolarów, co na dzisiejsze pieniądze oznacza prawie 60 mld dolarów. Forbes nie umieścił go na swojej liście z przyczyn oczywistych, jednak przyznał, że Pablo był jednym z najbogatszych ludzi świata przez siedem lat z rzędu. Escobar uznawany jest za najbogatszego przestępcę w historii. 

Pałeczkę po nim przejął wspomniany na wstępie Joaquín "El Chapo" Guzmán, najpotężniejszy w tej chwili baron narkotykowy. Jest trochę biedniejszy od Escobara, szacunki z roku 2016 roku wyceniają go na 14 mld dolarów. Takie pieniądze pozwalają mu rządzić kartelem nawet spoza krat więzienia, do którego trafił trzy lata temu z dożywociem. Próbkę tego, do czego jest zdolny “El Chapo” widzimy na żywo na ulicach Culiacan, uznawanego za twierdzę kartelu z Sinaloa. 

Siły bezpieczeństwa zatrzymały wczoraj Ovidio Guzmána Lópeza, syna “El Chapo”. Podczas zatrzymania, policjanci zostali zaatakowani przez uzbrojonych członków kartelu. Pod ciężkim ogniem wycofali się z domu, w którym dokonano aresztowania. Wtedy na ulice miasta wyjechały samochody pełne żołnierzy kartelu, którzy zaczęli atakować policję i wojsko. Do dyspozycji bandytów pozostaje broń ciężka, automatyczna i granatniki. Ani wojsko, ani policja nie były w stanie zapewnić mieszkańcom Culiacan bezpieczeństwa, dlatego najwyższe władze państwowe podjęły bezprecedensową decyzję o zwolnieniu syna “El Chapo”. Nie jestem pewien, czy kiedykolwiek państwo uległo zorganizowanej przestępczości w tak widowiskowy sposób. 

Sceny, które od rana można obserwować na Twitterze pod hasztagiem #Culiacan, są tak surrealistyczne, że momentami trudno w nie uwierzyć. Film, na którym siccarios z kartelu przybijają piątki z żołnierzami wyglądają, jakby pochodziły z kolejnego sezonu Narcos. Siły bezpieczeństwa toczą lokalne potyczki z kartelem, mieszkańcy Culiacan znaleźli się, zupełnie niechcący, na linii frontu. Czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy. 


/
/artykul/5688/w-meksyku-panstwo-przestraszylo-sie-bandytow-z-kartelu-sinaloa-i-wypuscilo-przestepce-na-wolnosc

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.