Polski bruk - nieudane rewitalizacje rynków miejskich

Polska kostką stoi. Brukujemy wszystko, co nam pod rękę podejdzie, argumentując że w sumie niebrzydko i dość tanio. Dlatego mamy coraz mniej ładnych rzeczy, a coraz więcej placów wyłożonych baumą.

Włodarze miast idą po linii najmniejszego oporu, i gardząc kompletnie estetyką, brukują wszystko równo z ziemią. Przy okazji rewitalizacji reprezentacyjnych miejscówek w mieście, najczęściej rynków, najpierw pod topór bierze się drzewa, potem likwiduje trawę i większość ławek, a na końcu wszystko równa się polbrukiem. I pod pozorem walki z okolicznym elementem patologicznym, mieszkańcy kolejnych miast dostają wielkie, płaskie, wybetonowane wygony. 

Lista miast, w których rewitalizacja rynku odbyła się z pogwałceniem wszystkich zasad logiki i estetyki, jest długa.

Poniżej prezentuję kilka ciekawych przypadków. 

Włocławek, Stary Rynek

Przebudowany w 2013 roku, kosztował 7 mln zł. Niektórzy się pocieszają, że prawie 5 mln dała Unia, więc nie jest bardzo drogo. Zamiast drzew, ławek i trawników, mieszkańcy dostali pusty, wybrukowany plac w radosnych odcieniach szarości. Kilka lat później, w ramach środków z budżetu obywatelskiego, dostawiono fontannę i kilka ławek. Byłem tam w ubiegłym roku, od rynku smutniejsze są tylko otaczające go, odrapane kamienice. 

 

Skierniewice, Rynek

Rynek po przebudowie nie jest wcale taki najgorszy, jakim malują go jego przeciwnicy. Brakuje na nim co prawda ławek i jakiegokolwiek cienia, więc na przechadzkę tam raczej nie pójdziemy, ale jest jeden weekend w roku, gdy taki duży, wybrukowany plac się przydaje. Mowa o Święcie Kwiatów, Owoców i Warzyw, które uwielbiam. Wtedy gromadzi się na nim tylu ludzi, że nie widać, jak bardzo źle to miejsce wygląda. 

Łomża, Rynek

W tym przypadku nie ma konsensusu. Niektórzy mieszkańcy mówią, że w poprzedniej odsłonie, Rynek był zaniedbany, obskurny i niefajny, liście z drzew non stop zatykały fontannę, teraz jest ładnie. Inni twierdzą, że nowy betonowy plac, to nie rynek, tylko kamienna pustynia, na którą latem strach się zapuszczać. Większość osób jest zgodna, że nie trzeba było wycinać wszystkiego przy ziemi, zamiast tego wystarczyło uporządkować to, co zostało zaniedbane. 

Kielce, Rynek

Byłem kilka razy. Doskwiera brak cienia i zbyt mało ławek, oraz przeplatanie dużych płyt pasami z kostki kamiennej, przez co bywa tam niebezpiecznie dla kobiet na obcasach. Niektórzy mieszkańcy bronią nowej wersji, twierdząc że przez remontem, w krzakach były toalety dla miejscowych smakoszy tanich win, a w fontannie bulgotała woda tak brudna, że prawie stała w miejscu. Do tego dokoła rynku był dopuszczony ruch samochodowy. A teraz jest lepiej, a cień można znaleźć w ogródkach lokali licznie otaczających ten plac. 

Ruda Śląska, centralny plac miasta

Zamiast trawy, ławek i drzew, jest wielki, równy, wybetonowany plac, z zasuszonymi ogryzkami drzew w donicach. Całość wygląda tak, jakby samorząd chciał mieć lądowisko na 6 śmigłowców i dużą przestrzeń do organizowania dożynek. Można tam też zrobić imponującą rozmachem kręgielnię pod gołym niebem. Tak czy inaczej, w gorące dni, udar murowany. 

Pisz, Rynek

Kiedyś szpalery drzew, zacienione ławki i klomby, teraz elegancki, nieskażony żadnymi elementami małej architektury, plac. Właściwie to bardziej patelnia, bo według mieszkańców, latem jest tam nieznośnie gorąco. Kolejny przykład rewitalizacji, których powinniśmy wystrzegać się jak ognia, a które zalewają kraj, bo znacznie obniżają koszty utrzymania takiego ryneczku. Odpada jakakolwiek opieka nad zielenią, opróżnianie koszy na śmieci, drobne naprawy ławek i inne zajęcia, które tylko generują koszty. 

Białystok, Rynek Kościuszki

Standardowo, kiedyś bujna zieleń, dzisiaj bruk i kilka ławek. Jednym z głównych powodów karczowania był zalegający w trawie element ludzki z pobliskiego sklepu z alkoholem, ale jak ktoś przytomnie zauważył, z całą pewnością jest jakieś rozwiązanie między ławeczką przy monopolowym, a wycięciem wszystkiego w pień. Włodarze miasta jakoś tego nie uwzględnili w swoim planie. 

Warszawa, Pasaż Wiecha

Ostatnie kilkanaście lat przed remontem znaczył powolny upadek tego, w sumie dość sympatycznego, miejsca. Remont pasażu spowodował likwidację klombów, ławek, fontanny, zadaszeń nad chodnikami. Zamiast tego dostaliśmy nową nawierzchnię, podświetlane witryny reklamowe i wysokie słupy oświetleniowe. I tak z miejsca, gdzie można było przycupnąć i chwilę odsapnąć, pasaż stał się ładnym ale mało przyjaznym miejscem, przez które się szybko przechodzi. 

Brak jakiejkolwiek edukacji estetycznej, mści się na naszym kraju w wyjątkowo brutalny i paskudny sposób. Płacimy za to wszyscy. Nie tylko uszkodzeniami ośrodka piękna w naszym mózgu, ale brzęczącą monetą z podatków. Wszystkie te rewitalizacje są przecież, przynajmniej częściowo, ufundowane z naszych wspólnych pieniędzy. 


/
/artykul/5637/polski-bruk-nieudane-rewitalizacje-rynkow-miejskich

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.