Które z dużych marek międzynarodowych nie dały rady przetrwać w Polsce

eBay kończy 24 lata. Zadebiutował 3 września 1995 roku, 10 lat później wszedł do Polski. Wszyscy wypatrywaliśmy go z niecierpliwością, bo polska wersja największego portalu aukcyjnego świata trochę nas nobilitowała, a jednocześnie wszyscy byliśmy ciekawi, jak w starciu z gigantem poradzi sobie nasze Allegro.

Początki ucieszyły zwłaszcza sprzedających, bo serwis nie pobierał opłat i prowizji za swoje usługi. Allegro jednak nie udało mu się przegonić. W 2008 roku właściciel wprowadził opłaty i popularność eBaya gwałtownie spadła. Obecnie platforma nie mieści się w pierwszej dwudziestce najpopularniejszych stron w badaniu internetu Gemiusa. To oczywiście nie jedyna duża międzynarodowa marka, której u nas nie wyszło.

Taco Bell

Taco Bell trafił nad Wisłę w złym momencie. Na początku lat 90-tych woleliśmy hamburgera, pizzę i kurczaka, a kukurydzianego placka nadziewanego mielonym mięsem i fasolą chyba nie rozumieliśmy. Do dzisiaj nie wiadomo, czy otwieranie punktów tej sieci w punktach razem z KFC i Pizza Hut pomogło wytrwać jej te kilka lat w Polsce, czy zaszkodziło, bo klienci zawsze mieli możliwość zjedzenia obok. Nasza przygoda z burrito trwała krótko i zakończyła się w 1993 roku.

W 2015 roku Taco Bell planowało zwiększenie liczby barów za granicami USA o 1300 placówek. W planach uwzględniono podobno powrót do Polski, ale nic z tego nie wyszło.

Dunkin’ Donuts

W przypadku tej sieci, cały plan wydawał mi się od początku szaleństwem. Może nie jesteśmy mistrzem świata we wszystkim, ale pączki potrafimy robić dobre. Dlatego pomysł, żeby oferować Polakom wynalazek z dziurką, od początku nie rokował dobrze. Niby byliśmy spragnieni fast-foodowych nowości z Ameryki, ale syntetyczne pączki to nie był nasz smak. Kawiarnie Dunkin’ Donuts pojawiły się w Polsce w 1996 roku i przetrwały 6 lat. Pierwsza próba ekspansji zakończyła się w 2002 roku.

Drugie podejście to rok 2015. Okazało się ponownie, że donuty nie są dla nas. W szczytowym momencie działało 8 kawiarni tej sieci, finał nastąpił w roku 2018. Trzeciego podejścia nie było, Polsce nie udało się dołączyć do szczęśliwej rodziny 36 krajów, w których działa ponad 12 tys. kawiarni tej sieci.

GAP

Szczególnego pecha do polskiego rynku, zdają się mieć firmy odzieżowe. Marka GAP jest znana chyba na całym świecie. Rozsławione przez popkulturę bluzy kojarzy prawie każdy. Dlatego pod koniec roku 2011 bardzo się ucieszyłem, gdy dowiedziałem się, że firma wchodzi do Polski. Sklep w Arkadii odwiedziłem, po czym wyszedłem zdruzgotany cenami i dość ascetycznym asortymentem. Podobnie musiało się poczuć więcej potencjalnych klientów, bo po niecałych czterech latach walki o polskiego klienta, sieć GAP zamknęła wszystkie sklepy i wycofała się z naszego kraju. Teraz możemy sobie kupić ich ubrania na Zalando, więc kolejnego podejścia raczej się nie spodziewam.

Bata

Kiedyś Bata kojarzyła się z Zachodem. Sam przez wiele lat byłem przekonany, że to marka butów włoskich i informacja o tym, że to jednak produkt czeski nieco zepsuła mi humor. Nie da się jednak ukryć, że ta marka miała w Polsce duży i wierny fanklub.

Bata pojawiła się w Polsce już w okresie międzywojennym, ale wojna pokrzyżowała Czechom plany rozwoju i dopiero w 1995 roku firma reaktywowała w Polsce spółkę dystrybucji obuwia, i otworzyła kilka sklepów.

Niestety, w starciu z takimi sieciówkami jak CCC czy Deichman, nie miała większych szans, bo co z tego, że buty ładne, dobre jakościowo i stylowe, jak wolumen sprzedaży nie ten. Ostatnie dwa lata obecności firmy w Polsce były naznaczone coraz bardziej beznadziejną walką o osiągnięcie rentowności. W połowie 2015 roku Bata zamknęła wszystkie 14 sklepów stacjonarnych i od tamtej pory pozostają nam tylko zakupy w internecie.

Cottonfield i Jackpot

To był szał. Pierwszy sklep powstał w Łodzi w 1991 roku, dwa lata później te siostrzano-braterskie marki (Cottonfield to były ubrania dla panów, Jackpot dla pań) pojawiły się w Warszawie. I myślę, że sporo osób ciągle pamięta kolejki pod sklepami. Takie wzornictwo, kolorystyka i stylówka były wówczas w Polsce niespotykane, nic więc dziwnego, że nam się to spodobało.

Na wyjście marek z Polski złożyło się kilka przyczyn. Niezadowalający poziom sprzedaży, silna konkurencja ze strony sieciówek, a przede wszystkim sprzedaż tych marek firmie Coop spowodowały, że na początku 2014 roku pożegnaliśmy się z ubraniami, w których na początku transformacji chodziło pół Warszawy i Łodzi.

Marks&Spencer

W przypadku tej marki można się zdziwić, że przetrwali tak długo. Bo o ile w 1999 roku, gdy otworzyli pierwszy sklep, mogli jeszcze próbować zainteresować klientów brytyjskim sznytem, to potem zaczęli wyraźnie odstawać od wszystkiego, co miał nam do zaoferowania rynek. Witryny niezbyt ciekawe, klimat jak w supermarkecie, na dole ubrania, na górze jedzenie, brak promocji, wszystko jakby z innej bajki, z ubiegłego wieku.

Jakościowo oczywiście wygrywali z dowolną sieciówką, ale nie na tyle, by utrzymać odpowiednią rentowność. Zwłaszcza, że Marks&Spencer otwierał obiekty wielkopowierzchniowe, których utrzymanie kosztowało krocie. Wyjście z Polski było elementem szerszego planu, w ramach którego sieć zlikwidowała również sklepy w Estonii, Słowacji, Rumunii, Holandii, Belgii, na Węgrzech i Litwie. Ostateczny koniec nastąpił w 2017 roku, oficjalnym powodem był brak perspektyw dalszego rozwoju.

Bet365

Na koniec mała ciekawostka. Internetowy serwis bukmacherski bet365 był bardzo popularny wśród polskich graczy. W 2016 roku notował około 4 milionów wejść miesięcznie i kojarzyli go wszyscy, którzy oddawali się hazardowi w sieci. Nic dziwnego, to jeden z największych zawodników tej branży na świecie, działa w 200 krajach, trafia do ponad 9 milionów klientów, w 2010 roku był trzecim najbardziej zyskownym przedsiębiorstwem w Wielkiej Brytanii (stamtąd pochodzi).

Na przeszkodzie w dalszym rozwoju u nas, stanęła wprowadzona w kwietniu 2017 nowa ustawa hazardowa, która wymagała od bukmachera licencji Ministerstwa Finansów. Zasady jej otrzymania były na tyle rygorystyczne, że bet365 darował sobie walkę i w przededniu wejścia nowego prawa, przestał oferować usługi klientom z Polski.

Lista firm zagranicznych, które nie poradziły sobie na naszym, najwidoczniej bardzo wymagającym, rynku jest dalece niepełna. Wielu próbowało, nie wszyscy dobiegli do mety. Polska to surowa pani.


/
/artykul/5634/ktore-z-duzych-marek-miedzynarodowych-nie-daly-rady-przetrwac-w-polsce

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.