Dlaczego 600 lat temu most na Wiśle zbudowano w 6 godzin?

Od kilku dni w Warszawie budowany jest most pontonowy po którym popłynie… wiadomo co. Co zabawne, 600 lat temu nasi przodkowie zrobili to wszystko w paręnaście godzin.

O bitwie pod Grunwaldem słyszeli wszyscy, o moście pod Czerwińskiem już niewielu. Budowa przeprawy przez Wisłę była koniecznością, którą dostrzegał król Jagiełło. To on w 1409 roku zdecydował się powierzyć zadanie budowy tego cudu inżynierii staroście radomskiemu Dobrogostowi Czarnemu herbu Nałęcz. Sprawa była na tyle tajna, że do dziś o samym moście wiemy naprawdę niewiele prócz tego, że powstał i został wykorzystany dwukrotnie, w dwóch miejscach. Jego projektantem był prawdopodobnie niejaki Jarosław, obdarzony później przez króla przywilejem prowadzenia młyna i tartaku pod Krasnymstawem.

Zimą i wiosną 1410 r. zbierano materiał budowlany wzdłuż pobrzeża Wisły, mniej więcej do ujścia do niej Pilicy, stanowiącej na pewnych odcinkach południową granicę Księstwa Mazowieckiego. Sam most był, według historyków myśli technicznej, mostem łyżwowym to znaczy jego części były takie same, mocowane na łodziach i zostały spławione Wisłą do miejsca montażu. Zgodnie z relacją Jana Długosza konstrukcję złożono w ciągu zaledwie pół dnia (czyli sześciu godzin). Konstrukcja musiała być prosta i skuteczna, gdyż umożliwiła rozpoczęcie przerzucania wojsk jeszcze tego samego dnia, a już wieczorem król i chorągwie małopolskie obozowały na drugiej stronie rzeki.

Most oparty był na łodziach, których liczba według szacunków wynosiła od 168 do 200. Miały one płaskie dno, długość od 8 do 12 metrów i szerokość od 3 do 5 metrów. Jego powierzchnia (a więc właściwy trakt przeprawy) zbudowany był z 500 belek o długości 9 metrów i 2500 desek o długości 3,5 metra. Całość mostu skonstruowanego z 80 jednakowych przęseł wynosiła 500 metrów. Nawierzchnię stanowiły powiązane witki wikliny przysypane ziemią.

Na przeprawie służby wartownicze pilnowały porządku, co miało niebagatelne znaczenie, bowiem spłoszone konie mogły wywołać panikę w kolumnie i doprowadzić do potopienia ludzi oraz przerwania konstrukcji. Udało się je spokojnie przeprowadzić, co było nie lada osiągnięciem biorąc pod uwagę liczbę kilkudziesięciu tysięcy zwierząt poprowadzonych przez most. Armia Korony liczyła bowiem kilkanaście tysięcy rycerzy, z których każdy prowadził własnego konia, a jego czeladź wóz z zaopatrzeniem ciągnięty przez parę zwierząt.

Wszyscy zdążyli przeprawić się w ciągu trzech dni, po czym most rozebrano i spławiono do Płocka, ponownie został złożony we wrześniu pod Aleksandrowem Kujawskim podczas powrotu zwycięskiej armii. 


/
/artykul/5632/dlaczego-600-lat-temu-most-na-wisle-zbudowano-w-6-godzin

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.