Afryka zarobi na wojnie USA z Chinami

Kapitał chiński jest coraz wyraźniej widoczny w Afryce. Chińczycy budują drogi, koleje, ale
też szpitale i mniejsze fabryki. W zamian dostają koncesje, dostęp do chłonnego rynku i
wsparcie polityczne.

Współpraca między czerwonymi Chinami a czarną Afryką zacieśnia się i warto ją bacznie
obserwować zwłaszcza w kontekście rozpoczynającej się wojny celnej. Komunistyczne
Państwo Środka wykorzystuje zgromadzony przez lata kapitał i umacnia swoją polityczną oraz
gospodarczą pozycję w Afryce. Podobnie przez ostatnie lata próbowały robić państwa
zachodniego kapitalizmu, te jednak w zamian za pożyczki i pomoc humanitarną oczekiwały
demokratyzacji życia publicznego. Chińczycy takich wymagań nie mają.

To nie jedyny element, który skłania afrykańskich przywódców do sięgnięcia po oferowaną
pomoc ze wschodu. Inwestujący w ostatnich latach w Nigerii polski przedsiębiorca, Marek
Zmysłowski zauważa, że Afrykę i Chiny łączy m.in. sposób rozumienia konsumpcji treści
internetowych:

- Podam przykład audiobooków. W Polsce i Europie korzystają z nich ludzie ambitni, chcący
się dokształcać, słuchający na siłowni czy w drodze do pracy. W Afryce głównymi odbiorcami
są młodzi ludzie, którzy po zmroku, bez prądu, ale z wciąż działającą baterią słuchają książek.
I to rozumieją Chińczycy tworząc produkty specjalnie dla nich – zauważa Zmysłowski, autor
książki „Goniąc czarne jednorożce”.

Posłuchaj całej rozmowy w formie podcastu audio:

Inwestycje w Afryce pomogą też chińskiemu kapitałowi uciec przed konsekwencjami wojny
celnej z USA. Jak zauważyli autorzy artykułu The other side of Chinese investment in Africa
opublikowanego 27 marca w Financial Times, tysiące przybyszów z komunistycznych Chin
staje się rezydentami w krajach czarnego lądu. Zakładają firmy i inwestują, a ich kapitał wraz z nimi zmienia paszport.

O zauważalnych inwestycjach chińskich w Kenii mówił również niedawno w #HiCashTalk
Sebastian Mikosz CEO linii lotniczych Kenya Airways:

- Trzeba być ostrożnym ze słowem „kolonizacja”, bo Chińczycy i Kenijczycy go nie użyją. Jest to na pewno coś, co można nazwać budowaniem strefy wpływów. Afryka posiada kilka bardzo  pożądanych na świecie cech. To są bogactwo w minerały i młoda, zdigitalizowana populacja bardzo atrakcyjna dla wielu firm i państw. Wpływ ekonomiczny polegający na tym, że Chiny pożyczają pieniądze wielu państwom afrykańskim, inwestują w Afryce, czyni z tego kontynentu miejsce walki o wpływy wielkich mocarstw – Chin i Stanów Zjednoczonych. Nie
jest to forma kolonizacji znana z książek, w których gubernator czy namiestnik przysłany z dalekiego kraju zarządza w imieniu władcy czy obcego rządu tak, jakby zarządzał własnym  województwem. To nie jest to. Ale jest to na pewno strefa wpływów politycznych i ekonomicznych. Oczywiście Afrykanie to wykorzystują licytując które z mocarstw da więcej. W Kenii to bardzo dobrze widać przejeżdżając przez główne miasta, gdzie ilość chińskich inwestycji jest imponująca.

Fragment rozmowy z Sebastianem Mikoszem dotyczący Chińczyków w Afryce:

Tymczasem trwa również umacnianie chińskiej pozycji w krajach zachodniego,
kapitalistycznego świata poprzez wolnorynkowe przejęcia. Przygotowaliśmy wybór
najciekawszych i najdroższych transakcji, jakie dokonały się w ostatnich latach. Te marki
należą już do Chińczyków.


/
/artykul/5600/afryka-zarobi-na-wojnie-usa-z-chinami

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.