Gdzie do pracy po Brexicie

Ciągle nie wiemy na jakich warunkach Wielka Brytania opuści Unię Europejską, ale raczej na pewno będzie się to wiązać z ograniczeniem ruchów migracyjnych. Dla Polaków, którzy przez ostatnie lata to właśnie do Anglii najchętniej wyjeżdżali za chlebem, będzie to prawdziwy cios.

Popatrzmy gdzie jeszcze można wyjechać do pracy. Najpierw jednak kilka pytań, na które powinien sobie odpowiedzieć każdy zdecydowany na emigrację ekonomiczną.

1. Czy chcemy czuć się jak u siebie?

Kierunek ucieczki wybieramy w zależności od tego, czy zależy nam na wzmożonych kontaktach z rodakami na obczyźnie, czy wręcz przeciwnie. Według danych GUS-u, pod koniec roku 2017, poza granicami Polski przebywało czasowo 2,54 mln Polaków, z czego znakomita większość (2,12 mln) w krajach Unii Europejskiej. Nie mówimy tu oczywiście o drugim czy trzecim pokoleniu emigrantów, tylko o ludziach, którzy przebywają za granicą czasowo – w rozumieniu analiz GUS, ponad 3 miesiące.

Najpopularniejsza w 2017 roku była Wielka Brytania, gdzie było 788 tys. takich czasowych emigrantów. Dalej Niemcy – 687 tys., długo nic, następnie Holandia (116 tys.) i Irlandia (112 tys.). To zatem kierunki dla tych, którzy chcą za granicą czuć się jak w domu. Ci, którym rodacy nie są potrzebni do osiągnięcia dobrostanu, mogą wybrać kierunki z drugiego końca skali: Cypr, Finlandię, Portugalię czy Czechy.

2. Język

Ideałem jest sytuacja, w której znamy język urzędowy kraju, do którego emigrujemy. Warto jednak mieć z tyłu głowy myśl, że język urzędowy nie zawsze musi być tożsamy z językiem, jakiego może oczekiwać od nas pracodawca. Może okazać się, że fiński pracodawca będzie szukał pracownika z rosyjskim do kontaktów z klientami, w samej firmie bez problemu dogadamy się po angielsku, i jeszcze dostaniemy skierowanie na kurs podstawowego fińskiego, żeby było nam łatwiej w życiu.

3. Stopa bezrobocia

Jeżeli jesteśmy specjalistami w poszukiwanych na miejscu zawodach, ten parametr nas nie interesuje. Jeżeli jedziemy na zasadzie „co się uda, to biorę”, musimy wziąć pod uwagę stopę bezrobocia i ogólny poziom gospodarczy w kraju. W sytuacji kryzysu czy wysokiego bezrobocia, będziemy mogli liczyć tylko na najniżej płatne stanowiska, czyli takie, których nie chcą obejmować miejscowi. Dlatego Eurostat naszym przyjacielem. I tak w lutym 2019 roku średnia stopa bezrobocia w UE wynosiła 6,5 proc. a w strefie euro 7,8 proc.
Najwyższą stopę bezrobocia miały: Hiszpania 13,9 proc., Włochy 10,7 proc., Francja – 8,8 proc., Chorwacja 7,5 proc., Łotwa 7,2 proc. i Cypr 7,1 proc.

Z kolei najlepiej pod tym względem wypadły: Czechy 1,9 proc., Islandia 2,8 proc., Niemcy 3,1 proc., Holandia 3,4 proc., Polska i Malta po 3,5 proc. Więc może wcale nie trzeba wyjeżdżać?

4. Płace

No dobra, nie czarujmy się. Jeżeli decydujemy się na emigrację zarobkową, to niekoniecznie z powodu szalejącego bezrobocia. Czasami chodzi o to, żeby zarabiać więcej. Znowu zaglądamy do Eurostatu w poszukiwaniu informacji o pensji minimalnej. Znajdziemy tam dane do 2015 roku, ale analiza trendów da nam jakieś pojęcie o tym, co w danym kraju dzieje się obecnie.

W Europie najlepiej pod tym względem wypada Luksemburg, w którym pensja minimalna wynosi (1923 euro. Następne są: Holandia (1502 euro), Irlandia (1462 euro), Francja (1458 euro) i Niemcy (1440 euro). Niekoniecznie opłacalnym finansowo może okazać się wyjazd do Albanii (157 euro), Bułgarii (184 euro), Rumunii (218 euro) czy Serbii (235 euro) w sytuacji, gdy pensja minimalna w Polsce wynosi 410 euro.

5. Koszty życia

Wiadomo, że nie samym chlebem człowiek żyje i czasami trzeba dokupić sól. Pobyt na miejscu to koszty, których wymieniać nie muszę. Dlatego warto zastanowić się, czy zarobki w Luksemburgu wystarczą na wynajęcie pokoju i trzy posiłki dziennie, czy trzeba będzie rozważyć domek z kartonu pod mostem. Tutaj na pomoc może przyjść nam porównanie indeksu poziomu cen dóbr i usług w Europie na tle krajów unijnych.
Najdrożej jest w Islandii (średnie ceny wyższe od unijnych o 66 proc.), Szwajcarii (+60 proc.) i Norwegii (+49 proc.) i Danii (+39 proc.)

Dość drogimi krajami pozostaje również Irlandia, Luksemburg, Szwecja i Finlandia (od 22 do 27 proc. drożej). Polska, z indeksem 57 plasuje się na odległej pozycji (10 miejsce od końca).

Jeżeli nie ufamy statystykom, możemy popytać w sieci mieszkańców tych krajów o ceny, albo samemu poszukać informacji o tym, co ile kosztuje. Uwzględnienie tego aspektu pozwoli uniknąć nam brutalnego rozczarowania na miejscu.

6. Koszt połączeń z Polską.

I nie mam tu na myśli kosztów rozmów telefonicznych, dzisiaj przez komunikatory internetowe rozmawiamy w cenie naszego abonamentu u dostawcy sieci. Myślę o kosztach połączeń lotniczych lub drogowych. Jeżeli udamy się na platformy wiertnicze w Nowym Orleanie, musimy liczyć się z tym, że kraj będziemy prawdopodobnie odwiedzać rzadziej, niż gdy na saksy pojedziemy do Niemiec. Bo z Niemiec i krócej, i taniej. Wbrew pozorom nie należy lekceważyć psychicznych kosztów rozłąki z rodziną i przyjaciółmi, w sytuacji gdy emigrujemy za pracą a nie na zawsze.

7. Rodzina i przyjaciele

Jeżeli mamy już kogoś na miejscu, to nie ma co kombinować, tylko jechać tam, gdzie są już bliscy nam ludzie. Jeżeli są nam w stanie pomóc załatwić pracę, to już w ogóle się nie zastanawiamy, tylko pakujemy walizę, kupujemy bilet i śmigamy na miejsce.

8. I co z tego wszystkiego wynika?

Firma Work Service od 2014 roku publikuje cykliczny raport „Migracje zarobkowe Polaków”. W listopadzie 2018 roku pojawił się kolejny, już dziewiąty, z którego możemy się dowiedzieć, gdzie najchętniej wyjeżdżają polscy emigranci zarobkowi.

Co ciekawe, coraz mniej rodaków ma ochotę opuszczać kraj za chlebem. We wspomnianym badaniu, tylko 8,6 proc. ankietowanych rozważa emigrację zarobkową. To najniższy wskaźnik od początku badania i pierwszy raz, gdy osiągnął wartość jednocyfrową. Aż 90 proc. badanych odrzuca możliwość emigracji zarobkowej. Zadowalającą ich pracę znajdują w miejscu zamieszkania i tylko 5 proc. aktywnych uczestników rynku pracy rozważa migrację zarobkową w granicach Polski. Wnioskując na podstawie tego raportu, na rynku pracy w Polsce jest bardzo dobrze.

9. Ciekawostki

Głównym powodem emigracji ekonomicznej są oczywiście zarobki. Wskazuje je 68 proc. osób. Ciekawe jest to, że to aż o 14 punktów mniej niż przed rokiem. Na znaczeniu zyskały za to lepsze niż w kraju warunki socjalne, które wskazało 31 proc. osób, o 7 punktów więcej niż rok temu. Poza tym standardowe lepsze perspektywy rozwoju zawodowego i wyższy standard życia (po 32 proc.). Natomiast chyba najciekawszym wynikiem jest ledwie 14 proc. dla braku odpowiedniej pracy w Polsce. Już sam w sobie ten procent nie jest wysoki. A jak doda się do tego, że rok temu ten powód deklarowało 24 proc. badanych, robi się jeszcze ciekawiej.

Głównymi barierami migracyjnymi pozostają niezmiennie przywiązanie do rodziny i przyjaciół w Polsce (65 proc.) oraz atrakcyjna praca na miejscu (38 proc.). Wzrosły znacząco lęki związane z różnicami kulturowymi (18 proc, wzrost o 9 punktów) oraz złe traktowanie Polaków na emigracji (12 proc., wzrost o 7 punktów).

10. To gdzie lecimy?

A gdzie Polacy chcą wyjechać, jeżeli już zdecydują się na wyjazd? Na pewno nie do Wielkiej Brytanii, która z powodu Brexitu i możliwego zaostrzenia polityki migracyjnej, utraciła cały swój czar i atrakcyjność. Znalazła się dopiero na piątym miejscu, i jako interesujący kierunek wyjazdu wskazało ją zaledwie 3 proc. badanych. W skali roku to spadek aż o 16 punktów procentowych.

Czwarte miejsce zajmuje Holandia, na którą zdecydowałoby się 8 proc. osób, o 1 punkt procentowy mniej niż przed rokiem.

Miejsce trzecie zajęła Szwecja. Pomimo zapewnień niektórych polityków, dalej istnieje, nie zawaliła się pod ciężarem socjalu i chce do niej wyjechać prawie 15 proc. badanych.

Miejsce drugie to Norwegia. Pomimo bardzo wysokich kosztów życia i absurdalnej polityki antyalkoholowej, na emigrację zarobkową zdecydowałoby się prawie 16 proc. osób, o 4 punkty procentowe więcej niż przed rokiem.

Pierwsze miejsce to nasz najbliższy bogaty sąsiad, Niemcy. Tam jeździliśmy do pracy od zawsze, i nic się w tej materii nie zmieniło. Jako preferowany kierunek wyjazdu wskazało je ponad 23 proc. ankietowanych, ale co zaskakujące, to aż o 9 punktów procentowych mniej niż rok temu.

Na dalszych miejscach znalazły się takie kraje jak USA, Kanada, Hiszpania (przypomnijmy, jest to kraj z rekordowym bezrobociem pośród najmłodszych uczestników rynku pracy), Australia, Francja i Austria. Czyli na zachodzie bez zmian.


/
/artykul/5516/gdzie-do-pracy-po-brexicie

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.