Zabójcze tweety Trumpa

Twitterowa aktywność prezydenta Donalda Trumpa jest legendarna. Jest na nim obecny od 2009 roku i jako zapoznany geniusz biznesu, polityki i nauki wypowiada się na każdy możliwy temat. Sprawuje na Twitterze prezydenturę, rozwiązuje nierozwiązywalne do tej pory problemy polityczne, krytykuje globalne ocieplenie, zaś do jego ulubionych rozrywek należy wyszukiwanie fake newsów w nieprzyjaznych mu mediach i krytykowanie firm, które mu czymś podpadły.

Lista jego tweetów, w których wymienia firmy z nazwy jest długa, impakt znikomy a powody trafienia na jego czarną listę przeróżne, począwszy od przeniesienia produkcji do Meksyku, a skończywszy na zbyt małym ekranie w telefonach. Trump to na Twitterze mocna marka. Do tej pory napisał prawie 37 tys. tweetów, ma ponad 46 mln obserwujących, dlatego biznes liczy się z tym co prezydent u siebie wyćwierka.

Twórcy finansowej aplikacji Trigger wykorzystali sytuację i wprowadzili do programu dodatkową opcję, która powiadamia użytkowników o tym, czy prezydent powiedział coś na temat biznesu, w który zainwestowali. Lista firm, które Trump zaatakował na Twitterze jest długa i nie sposób ich tu wszystkich wymienić, wybrałem kilka, które podpadły mu z dziwnych, śmiesznych albo niezrozumiałych powodów.

O Amazonie Trump napisał, że firma przynosi straty i że kupienie przez Bezosa Washington Post ma na celu wyłącznie względy podatkowe. Bezos to najbogatszy człowiek świata, Amazon rośnie na giełdzie a WP pobił rekord prenumeraty, miał drugi z rzędu zyskowny rok i zdobył nagrodę Pulitzera.

Apple oberwało za to, że nie chcą produkować telefonów z tak dużymi ekranami, jakie mają ulubione telefony prezydenta, Samsungi. Trump napisał w tweecie, że sprzedał akcje Apple. Przypomina mi to tupanie nóżką przez sześciolatka, któremu rodzice nie pozwolili nadmuchać żaby.

Boeing, który budował nowego Air Force One został skrytykowany za zbyt wysokie koszty – 4 mld dolarów. Trump wyraził chęć skasowania zamówienia, ale pomimo najszczerszych chęci nie udało mu się tego zrobić przy pomocy tweeta.

Od Disneya domagał się ponownego zatrudnienia zwolnionych amerykańskich pracowników, zastąpionych przez tańszych podwykonawców z innych krajów. Ponownie okazało się, że o ile robienie polityki zagranicznej przy pomocy tweetów wydaje się być możliwe, tak wpływanie na biznes już niekoniecznie.

Prezydent Trump nie mógł znieść faktu, że Ford chciał zainwestować 2,5 mld dolarów w Meksyku. Drażni go również to, że General Motors produkuje w Meksyku jeden ze swoich modeli, po czym wysyła go przez granicę bez płacenia cła. Jak na przedsiębiorcę, Trump czasami sprawia wrażenie człowieka, który zupełnie nie rozumie wolnego rynku.

Kompletnym skandalem wydała mu się decyzja Toyoty o zbudowaniu fabryki w Baja, w Meksyku. Zagroził, że albo zbudują ją w USA, albo będą płacić grube cło. Prawa, które zmusiłoby firmy przenoszące produkcję do Meksyku do płacenia wysokiego cła nie udało się uchwalić do tej pory. Tak działa wolny rynek.

Ostrzegł też inwestorów przed pakowaniem pieniędzy w Facebooka, bo nie wierzy, że ta platforma może być tyle warta. W ciągu ostatnich dwóch lat akcje Facebooka podwoiły swoją wartość.

Nie znalazła uznania w jego oczach whisky Glenfiddich, którą nazwał śmieciowym alkoholem i zapowiedział pozbycie się wszystkich butelek z jego licznych posiadłości.

Ciężkie baty zebrał koncern Lockheed Martin, którego myśliwiec F-35 okazał się być dla Trumpa zbyt drogi. Dlatego poprosił o podanie mu kosztów samolotu F-18, produkowanego przez Boeinga. Tego samego Boeinga, którego krytykował za zbyt duży koszt Air Force One. Czasami mam wrażenie, że Trumpowi wydaje się, że kupowanie myśliwca za miliardy dolarów to to samo, co wybieranie płatków kukurydzianych z półki w Wallmarcie.

Jak wspomniałem, szczególnym uczuciem Trump darzy te media, które nie wystawiają mu laurek, tylko piszą prawdę. Właściciela New York Daily News nazwał kompletnym przegrańcem, czytelnikom New York Magazine zasugerował rezygnację z prenumeraty tego upadającego, nudnego i uprzedzonego pisma a NYT określił mianem umierającej gazety, której wiedzie się z dnia na dzień coraz gorzej. New York Post niewłaściwie opisał jego kampanię w stanie Iowa, gdzie Trump miał pełne sale, najlepsze przemowy, najlepsze słowa i owacje na stojąco.

No i wreszcie Wall Street Journal, którego autorzy według słów Trumpa są kiepscy z matematyki i nikogo nie interesuje co piszą w swoich tekstach.

Wątek przenoszenia pracy do Meksyku pojawił się również w kontekście Procter&Gamble i Rexnord. Trump nie może znieść faktu, że biznes wybiera tańsze rozwiązania i optymalizuje koszty, co jest dziwnym zachowaniem, jak na odnoszącego sukcesy przedsiębiorcę. Prezydent Trump sprawia wrażenie rozpuszczonego dzieciaka, który przy milczącej aprobacie rodziców, biega po muzeum, maże obrazy sprajem i zrzuca drogocenne wazy na ziemię. Wszystko to, zwłaszcza w wykonaniu prezydenta, zdaje się być groźne.

Czy jednak biznes powinien się obawiać tweetów Trumpa? Nie powinien. Oczywiście większość firm przywołanych w tweetach traci tego dnia na giełdzie, rekordową stratę rzędu -5% odnotował Lockheed Martin. Natomiast kurs bardzo szybko się odbudowuje a potem najczęściej wzrasta. Efekt jest więc odmienny od założonego przez Trumpa.

Jako ciekawostkę można przytoczyć eksperyment komentatora Bloomberga, Barry’ego Ritholtza, który stworzył dwie grupy akcji. W pierwszej, którą nazwał Oligarch Index, zgromadził 11 firm pochwalonych przez Trumpa, w drugiej o nazwie Drain the Swamp Index 15 firm zaatakowanych przez niego w tweetach. I po roku porównał, jak sobie radzą na giełdzie.

Ten pierwszy zyskał 19,5 proc. Nawet nieźle. Okazuje się jednak, że bardziej opłaca się być w grupie firm zganionych przez Trumpa – ich indeks wzrósł o 42,5 proc. W sumie indolencji inwestycyjno-biznesowej Trumpa nie ma się co dziwić. Ten człowiek doprowadził do bankructwa trzy kasyna w czasie, gdy ten przemysł przeżywał okres prosperity. Jest to sztuka.


/
/artykul/3222/zabojcze-tweety-trumpa

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.